• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Lipiec 2009

Dokładnie Vercik... Ja też mojej mamie wole nic nie mowić bo on ciągle ma pretensje że ja w ciąży jestem ;/
 
reklama
No tak ale moi rodzice twierdzą zę i tak z Jasiek za bardzo się pośpieszyliśmy. Że mieliśmy jeszcze poczekać bo przecież mialam skonczyć studia i wogole ... (chore ambicje moich rodziców ktorzy nawet dzisiaj dzwonią mi powiedzieć co mam ubrać ... ;/)
Teraz jestem w ciąży to pretensje że po co drugie dziecko ? Że to już chyba ostatnie , że czy chce zostać kurą domową ... szok ogolnie ale co zrobić?
Rodzicow się nie wybiera .. ;/
 
No niestety. U mnie jest inaczej. Moja mama najchetniej by widziala jak sie rozstajemy. Czasem dzwonie do niej, zeby powiedziec co mnie boli (bo przeciez nie zawsze jest idealnie) a ona na to, ze kupuj bilet i przylatuj. Na poczatku bedzie ciezko, ale jakos damy rade :eek:. A kto tu mowi o rozstaniu??
 
Ala nie przejmuj się rodzicami, zobaczysz ty też kiedyś będziesz miała pewną wizję związaną z Jaśkiem. To jest nieuniknione. A czy Jasiek będzie miał takie samo zdanie jak ty, to już czas pokaże. Ja też zdecydowałam się na dziecko wcześnie, tyle że ja byłam już wtedy na 2 roku studiów (dziennie) i z dzieckiem skończyłam - więc jeszcze nic straconego. Byliśmy po ślubie 2 lata jak urodził się Tomi. Był całkowicie planowany. Rodzice wcale się nie zdziwili, bardziej zdziwieni byli znajomi, że zdecydowaliśmy się na dziecko, które ich zdaniem miało nas "uwiązać".
A ty się szykuj na tą wizytę i wracaj szybko!
 
No niestety. U mnie jest inaczej. Moja mama najchetniej by widziala jak sie rozstajemy. Czasem dzwonie do niej, zeby powiedziec co mnie boli (bo przeciez nie zawsze jest idealnie) a ona na to, ze kupuj bilet i przylatuj. Na poczatku bedzie ciezko, ale jakos damy rade :eek:. A kto tu mowi o rozstaniu??

I z tego powodu my nie mówimy naszym rodzicom nic a nic o tym co miedzy nami. Troche jest czasem trudno, szczególnie mnie, bo nie mam sie z kim podzielic, ale za to oszczedzamy sobie wielu przykrosci innego rodzaju...
 
Dlatego ostatnio z nikim nie rozmawiam, bo po co mam sluchac. Wszystko zatrzymuje dla siebie, ale jak dlugo mozna. W koncu bede musiala z kims pogadac, albo wyladuje :oo2:
 
Dlatego ostatnio z nikim nie rozmawiam, bo po co mam sluchac. Wszystko zatrzymuje dla siebie, ale jak dlugo mozna. W koncu bede musiala z kims pogadac, albo wyladuje :oo2:

Verciku- najlepiej z mężem. Wiem, ze faceci sa z Marsa, ale trezba sie jakos dogadac bo predzej czy póxniej i tak sie wyląduje:oo2:, bez wzgedu na to czy bedzie z kim pogadac czy nie.
 
A co do rozmów z mamą o tym czy coś między nami zgrzyta, to nigdy nie rozmawiałam z mamą na takie tematy :no: jakoś nasze relacje nie były takie, żebym mogła jej mówić o moich miłościach itd...
A z Wojtkiem raczej się dogadujemy i nei ma między nami poważniejszych kłótni (odpukać)... są takie okresy, że kłócimy się częściej, że krzyczę na niego i płaczę (głównie okres ciąży i połogu :-p), ale to trwa góra godzinkę i dochodzimy do jakichś wniosków i jest OK.
No i jeszcze nigdy nie pomyślałam o tym żeby się wynieść i wrócić do rodziców :no:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry