reklama

Lipiec 2009

No wiem, ale on jest tak uparty, ze jak probuje mu cos wytlumaczyc to jeszcze bardziej sie denerwuje, wiec daje sobie spokuj. Nie odzywam sie i daje mu czas na przemyslenie.

A co do mejej mamy. To my mamy dobry kontakt, jeszcze 3 lata temu razem chodzilysmy na imprezki, rozmawiamy na takie temety o ktorych normalna matka i corka nie rozmawiaja i nie zartuja. Ale jezeli chodzi o P to jest kicha.
 
reklama
No wiem, ale on jest tak uparty, ze jak probuje mu cos wytlumaczyc to jeszcze bardziej sie denerwuje, wiec daje sobie spokuj. Nie odzywam sie i daje mu czas na przemyslenie.

A co do mejej mamy. To my mamy dobry kontakt, jeszcze 3 lata temu razem chodzilysmy na imprezki, rozmawiamy na takie temety o ktorych normalna matka i corka nie rozmawiaja i nie zartuja. Ale jezeli chodzi o P to jest kicha.

Vercik to nie dawaj sobie spokoju. Im póxniej, tym gorzej bedzie. Wiesz jak jest z facetów mysleniem- im trzeba łopatologicznie i cierpliwie do skutku- jak z dzieckiem.Nie krzyczeć, głaskać i tłumaczyć.
 
Hehe no no, tylko powiedz mi po co ja mam sie denerwowac, szkoda moich nerwow. A cierpliwosc hmm do jego upratosci to nie mam, probuje ale jak grochem o sciane o ile sam sie nie przekona. A lopatologicznie to moge mu przysunac (zart) to moze wtedy sie otworzy na to co mowie...:-D:-D:-D i ze czasem i ja mam racje a nie tylko on..
 
Hehe no no, tylko powiedz mi po co ja mam sie denerwowac...

Po to, ze jeszcze całe życie przed Wami a samo nic sie nie zmieni. Wiem, powinnam Cie raczej pocieszać, zamiast dołowac. Ale z pocieszania nic konkretnego nie przyjdzie. Niektórzy faceci sa trudni (delikatnie mówiąc) ale to nie znaczy, ze można odpuścić, bo to Twoje przyszle życie i szczeście, ze nie wspomne o dzieciach...
 
Hej dziewuszki...melduję,że jestem i....czytam....:sorry:

Alusia
...jesli chodzi o ciążę....nigdy nie przepraszaj....zdrowie Maluszków jest najważniejsze.......................................i jeśli coś Cię niepokoi to sru do lekarza...........a jak boli serducho to gadaj,pisz....po to jesteśmy:tak:
 
Dmuchawcu wiem, trzeba na soba pracowac itd, ale czasems il brak, ale przynajmniej co do malego sie zmienil. W koncu sie zorientowal, ze ma dziecko i sie nim tez zajmuje..no i koledzy w odstawke poszli..
 
Własnie prawie miałam zawał...sadzam teraz Zosia w wózku głebokim, oparta o poduszki, bo w lezaczku jej za nisko i za mało siedzi. Ma w tym wózku zabawki i sie bawi, a ja costam sobie robie w tym samym pomieszczeniu. Przed chwila zmywałam naczynia, odwracam sie, a ta stoi trzymajac sie za raczke wózka:szok: i sie chwieje na wszystkie strony....normalnie szok!
Dam jej kaszki i lecimy do piwnicy po spacerówke-bede przypinac pasami!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry