Witam
u nas tak jak caly czas bylo sloneczko to dzis pochmurnie,
u mnie to ostatnio to w ogole pochmurnie... z M znów się nie uklada, normalnie czasem nie mogę na niego patrzeć, chodz widzę go może godzinne dziennie, bo caly czas jest na mieszkaniu, niewiem on przez tych tesciów przez te nerwy łazi taki do niczego, mi się z nim nie chce gadać,myśli,że skoro pracuje to non stop może chodzić taki brudny, nawet w niedziele, co za człowiek, tylko krzyczymy po sobie.. ja niemam zadnego wsparcia z jego strony, w ogole nie moge na niego liczyc, obok mnie przez tą budowe autostrady w poblizu nie ma zadnej apteki, dzwonilam wczoraj do niego,żeby pojechal bo tam przy tym naszym nowym mieszkaniu jest nawet nie minuta drogi, a on oczywiscie nie ma czasu... a jak mamusia dzwoni,żeby ja gdzies zawiózł czy coś to jest tam w sekundzie...
Jeszcze powiedział ze przyszło mu do zaplaty za auto niewiem oc, czy ac mniejsza z tym wiem ze 800zł i on powiedział ze weznie te pieniadze z wyplaty, ja powiedzialam ze chyba zartuje ze zostaną nam grosze, a przeciez w tym miesiacu mamy juz oplaty za nowe mieszkanie, i duzo innych wydatków, i żeby pozyczyl od rodziców i ugadał się z nimi ze bedzie to spłacał, a brat mi dzis mówi ze on dostrał te pieniadze juz w poniedzialek na to ubezpieczenie, bo brat tam tez pomaga wiec widział, aa on niewiem czemu mnie tak oszukuje i denerwuje... ehhh brak słow mi na tego czlowieka, wcale mi sie odechciało tych przeprowadzek... w ogole mieszkania z nim..
jak tak dalej pojdzie to niewiem jak to bedzie.