Beacia82
Lipiec'09,Sierpień'12
Hej laseczki:-)
Widze porody w roli głównej.
Ja porodu nie wspominam mile,lekarze kazali robic cesarke nie czekac na normalny bo i tak sie bązek nie nasunie.Ale decyzje z góry inne.Efekt długi poród,bóle z krzyza,dziecko niedotlenione a ja skonana jak mnie wzieli na cesarkę to im prawie tam zasypiałam,byłam w jakim innym swiecie,oczy otwozyłam tylko zeby małego zobaczyc,no ale po wszystkim przespałam sie 10min bo mały był na tlenie i dostałam powera wogóle nie czółam zmęczenia choc nie spałam w nocy.Dla mnie to był jakis koszmar i jakies takie wogóle upokarzające,takie moje odczucie,moze to wina ludzi z którymi rodziłam nie wiem,A moze naprawde jestem fanką cesarek,bo z tej jestem super zadowolona i z ludzi którzy przy mnie byli tez.Tez bym chciała następna cesare
Ania jak tam Zosia po pobieraniu krewki.
My gotujemy zupke jarzynowa,mały zje i lecimy sie wietrzyc.A dla nas ugotuje grochóweczke bo juz ze dwa lata nie jadłam
Cos mnie łepek rabie moze jak sie przewietrze to mi przejdzie.
Widze porody w roli głównej.
Ja porodu nie wspominam mile,lekarze kazali robic cesarke nie czekac na normalny bo i tak sie bązek nie nasunie.Ale decyzje z góry inne.Efekt długi poród,bóle z krzyza,dziecko niedotlenione a ja skonana jak mnie wzieli na cesarkę to im prawie tam zasypiałam,byłam w jakim innym swiecie,oczy otwozyłam tylko zeby małego zobaczyc,no ale po wszystkim przespałam sie 10min bo mały był na tlenie i dostałam powera wogóle nie czółam zmęczenia choc nie spałam w nocy.Dla mnie to był jakis koszmar i jakies takie wogóle upokarzające,takie moje odczucie,moze to wina ludzi z którymi rodziłam nie wiem,A moze naprawde jestem fanką cesarek,bo z tej jestem super zadowolona i z ludzi którzy przy mnie byli tez.Tez bym chciała następna cesare

Ania jak tam Zosia po pobieraniu krewki.
My gotujemy zupke jarzynowa,mały zje i lecimy sie wietrzyc.A dla nas ugotuje grochóweczke bo juz ze dwa lata nie jadłam

Cos mnie łepek rabie moze jak sie przewietrze to mi przejdzie.
i wszystko pieknie, tylko ostatnio jak wracalismy po świętach to zapakowany był po dach a i tak nie wzielismy np rowerka Tosi, który dostała na gwiazdkę i kilku innych prezentów. My przynajmniej raz na 2 miesiące jezdzimy na tydzien do dziadków 250 km i nie wyobrazam sobie jak my się teraz zabierzemy z całym tym cyrkiem i jeszcze podwójnym wózkiem z dwójką dzieci.
Jakby się bał że zaraz do wózka go wsadzę
Tak więc pobiegał troszkę, odwiedził babcie i wróciliśmy na drzemkę. Teraz już śpi słodko. Zaraz biorę się za obiad. Meżul zażyczył sobie rosól, ale zrobię też spagetti bo mam na niego pypcia 