Stopi wszystko rozumiem i jestem takiego samego zdania. Ale w momencie kiedy widzisz własne dziecko, mające katar od listopada (a mamy już marzec więc bite 5 miesięcy a niedługo będzie pół roku) szukając pomocy u pediatry, laryngologa i alergologa, widząc, że codzienne spacery nie dają rezultatów, jak to mówią "tonący brzytwy się chwyta" i zaczyna kombinować, jak pomóc maluchowi, który ma tak suche usta od oddychania przez buzie, że budzi się z zaschniętymi strupkami krwi na ustach.
Sama zastanawiałam się w tym najgorszym momencie, kiedy Tomka flegma zalała maksymalni, nad podaniem jakiejś szczepionki wzmacniającej odporność, bo wyczytałam, że takie są. Są to szczepionki doustne. Nie znam dokładnie składu, czy zawierają rtęć tak jak normalne szczepionki. Nie wnikałam do końca, bo ostatecznie się nie zdecydowałam.
Osobiście podoba mi się BioAronC. Bo jest jak byk napisane - stosujesz 2 tygodnie a potem przerwa. Ten preparat ma stymulować układ odpornościowy do wzmocnienia, a nie go zastępować.
Tranu chłopcy wypili 1,5 buteleczki we dwóch i ostatnio nie podaję, bo zapominam. Bardziej zastępuje on chłopakom tą rybę, którą rzadko w domu jadamy, niż wzmacnia odporność.