Dopiero jestem, bo rano zadzwonił do mnie znajomy że jego żonę zabrało pogotowie i czy mogę przyjść zająć się Tobim, bo chcę do niej jechać. No i zerwałam się na równe nogi bez śniadania, niczego i pojechałam rowerem jak torpeda. Na szczęście wypuścili ją i ustalili jej zabieg na 12 marca-będzie miała usuwany pęcherzyk żółciowy. Potem urodziny u koleżanki i tak czas zleciał, że nawet na 5 minut nie miałam dostępu do netu.
A co do mężczyzn i ich zachowań? Mój jak jest trzeżwy to emeryt z balkonikiem a wystarczy łyk piwa i eleiksir młodości działa jak ta lala. Ale ogólnie to wyciszony typ a teraz jak ma się dziecko urodzić to... ej w sumie to nie wiem, bo od kiedy zaszłam w ciąże ogólnie rzecz biorąc po uwagę spędziłam z nim miesiąc czasu i to wszystko. Porażka, nie?