Witam poniedziałkowo
Wczoraj trochę zaniedbałam forum

ale widzę,że za dużo się tu nie działo.
Przyjechali wczoraj do nas znajomi więc z leżenia nic nie wyszło, bo trzeba było zrobić obiad.Zrobiłam karkówkę, wszyscy się zachwycali, a ja nawet nie spróbowałam bo od samego zapachu mnie ciągnęło na wymioty

Mięsko i wędlinka niestety nie papu

Najgorsze,że ser żółty też mi już śmierdzi.Pasztety też odpadają.Za nabiałem jakoś nigdy specjalnie nie przepadałam.Do chleba niewiele mi pozostało.Pozostaje bułeczka z dżemem albo z pomidorkiem;-)
Udało mi się też zrobić ciasto czekoladowe i sernik królewki- obydwa wypieki z torebki

Przemyslenia z wizyty mam takie,że niestety z ludzmi bez dzieci mam już niewiele wspólnego i nie bardzo było o czym rozmawiać


Jak ktoś mi mówi,że czas na dziecko będzie po 35 r.życia(kobieta) bo teraz kasę trzeba trzepać, to pojąć tego nie potrafię

Na dzisiaj mamy zaplanowane malowanie ,ale na szczęście nasz pokój ta "przyjemność" ominie.Ja będę dyrygować z krzesełka, a M będzie wykonywał polecenia
kasik dzięki u mnie znacznie lepiej

Plamień nie mam już wcale, czuję się bardzo dobrze, ale uważam na siebie i przede wszystkim nie dzwigam synka.
Ashika cieszę się,że wypuścili Cię ze szpitala.
Geperty współczuję dolegliwości.:-( Ja podczas ciąży, aż takiego bólu nie miałam.Co prawda cierpiałam na ta dolegliwośc,ale w mniejszym stopniu i nie sosowałam żadnych leków.Natomiast jak Izabelka miała tydzień(karmiłam oczywiście cycem) dopadła mnie rwa kulszowa i wtedy musiałam cos z tym zrobić,żeby móc zająć się dzieckiem.Pamiętam,że lekarz zalecił mi do smarowania pleców Varal Żel.Teraz patrzyłam na ulotkę i nie wolno go stosować tylko w ostatnim trymestrze ciąży.
Dopadła mnie jakas deprecha.Płaczliwa jestem jak cholercia.:-(Dziwne, bo płaczę z byle powodu jak jakaś du... wołowa.Nie wiem,czy to czasem nie od nadmiaru progesteronu, bo podobno jego nadmia powoduje stany depresyjne( tak pisze w ulotce) .A ja biorę luteinę i duphaston.