Umieram z nudów.Cały dzień leże w łóżku bo się przeziębiłam

Smarcze i kicham od dwóch dni.Mam nadzieję,że to nie przeszkadza jakkolwiek w wizycie u ginka...Jutro mam.
Oby jutro było już ze mną lepiej.Wkurza mnie to,że nie mogę wziąć np polopiryny.Już dawno byłabym zdrowiutka
Dziewczyny tęskniące za pracującymi Mkami pocieszę Was.Ja z moim Marcinem nawet nie mieszkamy razem.W sumie to nie wiele z Was chyba zna naszą sytuację...Otóż nie jesteśmy jeszcze po ślubie,malutka nie była planowana.Nie chcemy się z niczym śpieszyć.Nie chce brać ślubu 'bo jest dziecko,bo tak trzeba i co powiedzą inni'.Córcia przyjdzie na świat,będziemy mieli odpowiednie finanse to zrobimy zajebiste weselisko:-) Niedługo zamieszkamy razem,raczej jeszcze przed porodem,także nie wiele czasu już zostało,co nas bardzo cieszy

Owszem,czasem jak np kończył późno pracę(np o 22 lub 23) to nie wracał do swojego domu bo nie miał jak dojechać o tej godzinie tylko nocował u mnie bo miał bliżej ale to nie to samo co mężuś,który dzień w dzień wraca do Ciebie do domku,przy którym codziennie zasypiasz i budzisz się

Bywa tak,że kilka dobrych dni się nie widzimy i oczywiście umieram z tęsknoty

Jesteśmy jeszcze bardzo młodzi ale to żądna przeszkoda dla miłości.Bardzo się kochamy,chcemy spędzić razem całe życie i wychować naszą córeczkę najepiej jak będziemy potrafili
Kurde ale zwierzenie się z tego zrobiło
