Hej dziewczęta :-)
Dawno mnie nie było. Jakoś się odzwyczaiłam od neta jak byłam od niego odcięta w Polsce, dopiero powoli wracam do jego łask;-) Raczej nie nadrobie tych 6 tygodni a nawet więcej.
Widzę że co niektóre z Was muszą leżeć tak więc trzymam kciuki za maleństwa i Waszą cierpliwość.

Czytam również że sporo macie już rzeczy dla maleństw. Ja narazie na wyposarzeniu mam jedynie swój brzuch;/ Wina w tym że wszędzie mam daleko i nie mam samochodu do swobodnego korzystania

A mój Żab ostatnio na takich obrotach pracuje, czasami się zdarza że prawie nie mamy ze sobą kontaktu. Wraca zmęczony i nie ma ochoty nawet ze mną gadać i odpływa nie wiadomo kiedy

Na początku mnie to drażniło ale rozumiem go. Stara się jakoś ta firmę na nogi postawić a ja jedynie mogę pomóc mu w papierach. Więc o wspólnym wypadzie na zakupy to już całkiem mogę zapomnieć.
Mam pytanie do dziewczyn mieszkających w Angli. Podobno jest tam w miare tanio jeśli chodzi o odzież. Chciałam potwiedzić tą wiadomość i dostać ewentualnie jakieś adresy i nazwy sklepów w Londynie. Wybieramy się tam na święta i będziemy mieć kilka dni i może uda nam się to wykorzystać na zakupy dla małego.
Któraś pisała przepraszam że nie pamiętam która z Was że ma mdłości... Tez to mam od dłuższego czasu. Jak pytałam swoją położną ostatnio to mi odpowiedziała że nie wie czemu to tak bo mam dobre wyniki, a ja dalej się męcze... Co zjem to mi zaraz nie dobrze i dodatkowo zaczyna boleć mnie zaraz głowa. Może podpowiecie mi co to lub co mam zrobić:-(
Swoją drogą ta opieka tu jest okropna. Mam tu 2 znajome polki obie są w ciąży. Jedna z nich rodzi na początku maja. Druga jest dopiero w 8 tygodniu. Miała problemy z zajściem i ogólnie ma problemy z tarczycą. W tamtym tygodniu pojechała do położnej z krwawieniem, nie zrobiła nic bo tu ciąża jest uznawana dopiero od 12 tygodnia. Jeśli się poroni to znaczy że płód był nie zdrowy i nie ma powodów do podtrzymywania go. Dziewczyna musiała dzwonić specjalnie do lekarza w Polsce. W niedziele zrobiła sobie kolejny test i wyszedł negatywnie i znów pojechała do położnej, zrobiła jej jeszcze jeden test wyszedł pozytywnie i dostała skierowanie na USG ( do szpitala oddalonego o 90 km) zapisali ją dopiero na za 2 tygodnie bo wcześniej niż 10 tydzień to im sie nie chce robić bo to nie ma sensu. Wyobrażacie sobie? Tragedia zaczynam się martwić o swój poród
