Miczka
Fanka BB :)
Marzenka biedna Ty, strasznie Ci współczuje tego bólu. Oby jak najszybciej przeszło.
Maqnio wytrwałości w łóżeczkowaniu ;-) u mnie przynajmniej nocki są w miarę.
Szymek też już uśmiecha się do mamy pełną gębą i to coraz częściej. Uwielbiam to. Za to wieczór mamy marudny. Ja padam. Idę do wyra póki udało mu się zasnąć.
Maqnio wytrwałości w łóżeczkowaniu ;-) u mnie przynajmniej nocki są w miarę.
Szymek też już uśmiecha się do mamy pełną gębą i to coraz częściej. Uwielbiam to. Za to wieczór mamy marudny. Ja padam. Idę do wyra póki udało mu się zasnąć.
. Potem odrobinkę dodałam do następnego karmienia i teraz do rannego. Nie wiem czy to tylko moje marzenia, ale mały jest spokojniejszy a kiedy nie puszcza bączki to tylko cichutko postękuje i jest po wszystkim. Już nie płacze i nie pręży się tak. Mam nadzieję, że efekt będzie dłuższy ;-)
Szkoda tylko, że ja średnio ten czas wykorzystałam bo od jakiejś 2:30 już tak przysypiałam "czuwając", no i piersi już mnie tak bolały, że nie mogłam porządnie usnąć. A ok 3:30 to już byłam w takim szoku, że mała jeszcze śpi, że aż poszłam do jej pokoiku sprawdzić czy wszystko jest ok...