witajcie, ja dopiero wstałam, mąż wziął małego 3h temu abym mogła odespać nockę.. wiadomo ciągle nasłuchiwałam czy wszystko ok.. już nawet nas spakowałam do szpitala, bo był moment, że było gorzej.. mały spał cudnie, pewnie przez to osłabienie, po 3-4h (miał 36stopni a jego normalna to 37.4), zrobił w nocy 3 kupy, co mu się nie zdarzało..wogóle nie protestował przy inhalacjach i oczyszczaniu noska..tylko raz zapłakał- mój dzielny rycerz..
corin, nie chciałam Cię straszyć, ale zapytałam lekarza i tak powiedział, więc podzieliłam się wiedzą z Tobą/Wami. Generalnie jest zasada, że wszelkie infekcje czy to wirusowe czy bakteryjne u dzieci do 3-go miesiąca leczy się szpitalnie.. Te bakteryjne są oczywiście gorsze.. nas uratował brak gorączki
Magia, na wizycie u lekarza osłuchowo było ok. ale mały apatyczny no i powiedziałam jak się zachowuje.. ponieważ w przychodni był popsuty rentgen, to dostaliśmy skierowanie do szpitala, a my.. młodzi, przewrażliwieni rodzice - pojechaliśmy.. z jednej strony żałowaliśmy ale z drugiej, przynajmniej wiemy co i jak robić i jak postępować
dzisiaj mały wygląda (wg. męża) lepiej i jest bardzo grzeczny, nie charszczy już tak.. teraz pilnie musimy kupić ten nawilżacz z jonizatorem..
miłej niedzieli