Maqnio ja robię tak - staram się jak najszybciej wyczaić moment w którym mały zaczyna być zmęczony zabawą - zazwyczaj wtedy zaczyna postękiwać i być "marudny", czasem samo ziewanie wystarczy. Najgorzej to właśnie ten moment załapać bo czasem na pierwszy rzut oka na zmęczonego nie wygląda. A jak się ten moment przegapi to później jest coraz gorzej. Zabieram mu wtedy wszystkie zabawki, jeżeli np. bawił się karuzelą to ją ściągam. Puszczamy sobie jakąś kołysankę i np. biorę go na ręce do wyciszenia - na jedną, dwie piosenki, czasem mu podśpiewuję też cichutko do uszka i głowa mu stopniowo "leci" na moją pierś. No i później to już zależy, wcześniej trwało to trochę dłużej, teraz już trochę krócej - ale zawsze staram się żeby miał jeszcze oczy otwarte jak odkładam do łóżeczka - tak żeby ostatecznie zasypiał sam. Przy odkładaniu też mały czasem płacze - wtedy podnoszę tylko do uspokojenia i odkładam z powrotem. Aż w końcu przychodzi moment, że zapłacze dwa razy i odpada. A czasem jest też tak, że wystarczy, że zabiorę mu zabawki, puszczę kołysanki, położę na boczek, wsadzę smoka i usypia sam. Metodą prób i błędów staramy się jakoś zasypiać.