Hej dziewczyny, jestem w tyle bo mi się wiFi spieprzyło, bateria nie działa więc komp musi być na kablu i w ogóle wszystko zagmatwane jak nie wiem. Wpadam tylko żeby opowiedzieć jak było dziś u znawczyni snu. No więc:
Po pierwsze zaskoczyło mnie, że wizyta była za darmo

po drugie to, że trwała 1.5 h - babka wypytała się dosłownie o wszystko... Wnioski, jakie wyciągnęlismy z dzisiaj (bo mamy się spotykać co tydzień) są takie:
- niektóre dzieci (w tym nasz Alex) mają zaburzoną równowagę swoich potrzeb. Co znaczy dokładnie, że nie potrafią ich wyczuć i spełnić, za czym idzie własnie złość, poirytowanie, płacz. To co my nie mogliśmy zrozumieć, np czemu on tak płacze i się złości to właśnie to, że on sam nie potrafił tego zrozumieć i zaspokoić. Dlatego np kiedy był głodny to nie najadał się do syta tylko zjadał troszkę żeby zaspokoić pierwszy głód. To samo jest ze spaniem - nie rozumie on, że nie może się wybudzać z tego lekkiego snu, żeby się wyspać i nie być zmęczonym/ Ehhh brzmi to zagmatwanie ale mam nadzieję, że pokumacie ;-)
- rozwiązaniem ma być wprowadzenie ostrej systematyczności. Powiedziała ona, że my musimy się starać podwójnie, żeby wszystkiego go nauczyć. Plan jest taki:
+ 7-8 pobudka
+ ok 10 pierwsza drzemka (1-1.5h)
+ ok 12 druga drzemka
+ ok 2 trzecia drzemka
+ od 4-7 musi być najdluższa przerwa przed nocą
+ 7 kąpiel
+ 8 spanie
Co do samego snu to w ciągu dnia mamy mu pomóc przetrwać ten lekki sen w takie sposób że muszę czuwać, kiedy zauważę że zaczyna się wiercić, muszę usiąść za łóżeczkiem i w momencie kiedy się przebudzi podać mu smoka i przytulić pieluszkę w takie sposób zeby nie nawiązać z nim kontaktu wzrokowego. Kiedy nauczy się przetrzymywać ten sen, to nocki też staną się lepsze...
dodatkowa rada to taka, że kiedy zacznie się złościć to nie należy go nosić i bujać tylko trzeba postawić go pionowo, przytulić i szeptać mu do uszka tak długo, aż go to zainteresuje. To podobno uspokaja a nie pobudza jak to bujanie.
No to chyba tyle :-)