Mateuszkowa, to opowiem Ci krótką historię mojego karmienia... Ja od początku nie czułam karmienia piersią, jakoś nigdy to do mnie nie przemawiało i nie umiałam sobie siebie wyobrazić w tej sytuacji, powiedziałam, jeszcze w ciąży, o tym ginekologowi i poszłam też z tym do psychologa, i jeden i drugi lekarz powiedzieli mi, że nie ma sensu robić czegoś na siłę, że to tylko niepotrzebny stres i żebym w szpitalu od razu powiedziała, że karmić nie będę. Z takim postanowieniem pojechałam na porodówkę, urodziłam synka no i się zaczęło. Niestety, mój poród nie odbył się bez komplikacji, Dawidek urodził się w depresji oddechowej, apgar spadał z minuty na minutę, zdążyłam go tylko przytulić przez chwilkę, pocałować i zabrali moje dziecko ode mnie na oddział intensywnej opieki medycznej, pare godzin później dowiedziałam się, że synek ma poważne wady serca i musi zostać na tym oddziale. Sidziałam przy nim, kiedy przyszła położna i powiedziała, że odłączy go od rurek, żebym go mogła nakarmić, powiedziałam jej, że ja nie chce karmić i poproszę o butelkę, no i się zaczęło... ja, taka rozbita przebiegiem wydarzeń, a ona mi pakowała w głowę, że jestem złą matką, bo takiego chorego dziecka nie chcę karmić, no i tak mi nagadała, że uległam i co? Moje dziecko nie przybierało na wadze, bo pokarmu prawie wcale nie było, a jak już po 3 godzinach ciągłego karmienia coś wypił, to od razu wymiotował i tak w kółko, przez tę wagę ze szpitala nas nie chcieli wypuścić... I dopiero, jak pożaliłam się innej położnej, to pocieszyła mnie i bez problemu przyniosła mleko dla Dawidka. Wróciłam do domu i starałam się karmić, ale niestety, okazalo się, że moje dziecko nie toleruje mojego pokarmu, cały czas wymiotował, bolał go brzuszek i wiecznie płakał, a gdybym wtedy się postawiła, to moje dziecko by dodatkowo nie musiało cierpieć, a ja nie popadłabym w depresję... Dzisiaj jestem mądrzejsza o to doświadczenie i nikt mnie już nigdy nie zmusi do karmienia piersią. Także kochana, glowa do góry, ja jestem mamą butelkową i uważam się za tak samo dobrą mamę, jak mamy cycusiowe. Co to za różnica jak karmimy dziecko? Ważne, że maleństwo jest najedzone i odbarzone miłością!
Nie wiem czy widziałaś moje foto i podpis obok foto na wątku Mama i Ja, więc pokażę Ci tutaj, mam nadzieję, że dziewczyny mi wybaczą dublowanie

Mama butelkowa jest tak samo dobrą mamą, jak mama cycusiowa
