Przysnęło mi się z Dawidkiem... mąż mnie obudził, żebym go do łóżeczka odłożyła, sam go nie odłoży, bo już wie, że ja tak mam, że jak mi się dziecko we śnie zabiera, to od razu leję;] No i położyłam naszego ślicznego synka do jego wyreczka, przytuliłam się do męża i powiedziałam ,,Kocham Cię Syneczku", Marcin tak parsknął śmiechem, że zupełnie mie wybudził

teraz on smacznie śpi, a ja się przewracam z boku na bok;] Poczytałam już mój ulubiony, Wiśniowy blog, zjadłam ponadprogramowo jogurt, zapisałam co mam jutro kupić maluchom i nadal się nie zmęczyłam
Wisieńko, sorrki, że nie oddzwoniłam, oczko mi uciekło, a teraz, to już za późno chyba :*****