hej kochane!Mnie znowu nie było długo długo.. mam okropny okres w życiu i mam wrażenie, podobnie jak sylwia, że od Nowego Roku nie umiem się pozbierać, życia nie umiem ułożyć i tyle.. dołuję się każdego dnia i niewiele mnie cieszy.. niemal każdego dnia dostaję kopniaka w d..pę (nawet dzisiaj zostałam oszukana), w pracy naprawdę kiepska atmosfera, już się nawet nie kryją, że chcą mnie zwolnić - żyć nie umierać..
Na szczęście Tymek jest cudowny, każdy dzień jest dla mnie czym niesamowitym.. On już jest taki mądry, od miesiąca przesyła całe noce - od 21 do 7 - 8 rano, usypia sam, po przeczytaniu dwóch ksiażek hitów: Babo chce i Lalo gra na bębnie, później jeszcze huhuha i wychodzę - on jeszcze sobie gada a później usypia.
Z nocnikiem u nas na bakier, choć dziś Tymek zabrał nocnik do niani i dzieciaki siadają już razem, z czego Tosia - starsza o 3 m-ce pięknie już woła o siku i kupę, Samuel - starszy o 6 m-cy nie woła zupełnie, a Tymek najmłodszy i też bez sukcesów, ale może jak się napatrzy

Tym bardziej dziewczyny Was podziwiam o to pilnowanie i bieganie z nocnikiem.. Ja odkąd wracam z pracy to jak w kołowrotku: odebrać Tymka, zrobić II danie, Tymek zjada, później ja albo jednocześnie, sprzątanie, obowiązki domowe,zabawa z Tymciem, moja nauka, kąpiel albo ćwiczenia i tak codziennie, o 22.30 spać, bo przecież jutro do pracy i o 5 trzeba wstać.. i tak codziennie
Miczka, ale fajny domek.. gratki
Nil, super kącik dzieciaków, Gabuś rozkoszny
Sywia, to zapewne etap z zachowanie Aleksa, co ja mogę Ci poradzić: chyba tylko spokój Cię uratuje, dobrze, że masz mamę teraz - przynajmniej nie jesteś sama na placu boju
pia, ja siłą rzeczy maluję się codziennie do pracy, ale jak nie muszę, to tego nie robię.. jak nigdzie nie wychodzę, albo tylko na osiedle, to zwyczajnie mi się nie chce, traktuje to jak kolejną monotonny obowiązek.. podobnie jak mycie głowy - NIENAWIDZĘ!
daga, podziwiam z tą opieką..ja narazie nie wyobrażam sobie ogarnąć nawet dwójki.. uważam podobnie jak NIL w kontekście tego co napisałaś o rodzicach maluchów i ich "wskazówkach".. owszem dziecko może samo się bawić, ale w końcu włażenie do umywalki to kiepska zabawa (przynajmniej dla opiekuna), a już na pewno niebezpieczna. Czasem wystarczy odrobina chęci i już, wczoraj np. wsypałam do miski Tymkowi kg ryżu - dałam łopatkę, sitko, butelkę plastikową, pudelka drewniane, papierowe, kubek, lejek, sito do gotowania na parze i moje dziecko bawiło się ponad godzinę! fakt - miałam co później odkurzać, ale co tam
dobrej nocy kochane
ps. Jutro mam wolne.. niania nie mogła zająć się moim dzieckiem..