Hehehe Michalina na pewno popiła na grillu ;-)
Tusiaczku ta farba w piance to loreal i to mieszasz, zakładasz dyfuzor (czy co to jest) i wychodzi z farba w formie pianki. Fajne, bo łatwe w aplikacji, nie farbuje w ogóle skóry głowy, nawet nie śmierdzi. Minusy, to to, że krótko trzyma, ale w sumie czego się po rudym spodziewać. Dzisiaj farbowałam jakąś bez amoniaku z olejkami, taka mega rzadka, ale też prawie skóry nie pofarbowała, więc spoko. No i też nie śmierdziała. Trwałość obstawiam pewnie podobną jak ta piankowa. Se popisałam o farbach
Hubson cieszę się, że się odzywasz i wszystko u Was w porządku. Czyli mówisz u Ciebie na oxy było spoko. To muszę się przestać bać wywoływania

Dobrze, że humorek się poprawił i życzę co by malutek teraz się grzecznie odwdzięczył za tak długie zajmowani lokum ;-)
Jagódka dobry patent. Przypomnij proszę jak ja będę płakać nad swoją laktacją
Katka mi podnoszenie nóg już średnio pomaga. Co prawda nie puchną mocno, ale puchną. Chyba gorsze, że bolą jak spuchną.
Zaliczyliśmy dzisiaj spacer po pergoli i moczenie nóg we wrocławskiej fontannie. Ale przyjemnie, chłodniutko. Powrót do domu - powrót do rzeczywistości czyt. zaduchu ;-) Skutkiem spaceru było lekko bolesne stawianie się brzucha, które uniemożliwiało oddychanie. Normalnie mnie zatyka niekiedy. Ale spoko, dam radę, dotrwam

I w końcu mam jakieś zdjęcie normalniejsze z brzuchem ;-)