Cześć dziewczyny, ja znowu tak z doskoku.
Widzę, że moja ostatnia częstotliwość wpisów to dwa razy w miesiącu...
Co u nas... My już po drugim szczepieniu- moje dzielne dziecko nawet nie zająknęło się przy dwóch zastrzykach taki był dzielny o!

Syrenę dopiero załączył gdy okropna matka położyła go plackiem do wózka i nic nie widział.
Czy wasze dzieci też już wpadają w szał jak muszą leżeć podczas jak one by wolały już siedzieć? A do spacerówki jeszcze daleko...
Wojtuś obraca się od zeszłego tygodnia z brzuszka na plecki i podciąga się do siedzenia. Uwielbia siedzieć! Trochę się bałam czy nie za wcześnie ale i pediatra i chirurg powiedział, że jeżeli tylko sam się podciąga do siedzenia a nie, że ja go sadzam to może siedzieć.
Co tam jeszcze...
Całkiem rozregulował mi się Mały przez te przesunięcie czasu i dzisiaj już kwękolił od 5.30 ( jak wcześniej pięknie przesypiał do 7.00 )
Robi się z niego niesamowity czaruś. Jak rano wychodzę z nim w chuście do sklepu to do wszystkich pań robiących do niego titititititi rozsyła piękne bezzębne uśmiechy. Wczoraj jedynie jakaś jedna starsza babka na mnie wskoczyła, że dziecko mi się udusi w tej chuście i kto to widział tak mocno go związywać i z łapami do niego (śpiącego ) próbuje mu chustę odsunąć grrr. Warknęłam coś do niej, że ma nie dotykać mojego dziecka i poszła dalej coś pomstując pod nosem. Co za ludzie...
Wczoraj poszłam z moimi rodzicami na cmentarz poogarniać groby z wózkiem. Totalnie nie jest tam przystosowane do kobiet z wózkami o inwalidach nie wspomnę... tragedia... W sobotę pójdę świecić z Małym w chuście bo przy tłumach to już w ogóle nie będzie się dało przejechać.
Przepraszam, że nie śledzę co u Was. Nie wiem czy przesypiacie już noce ani nic... Jakoś tak mi mija dzień za dniem w kółko tak samo i zapominam zaglądać na forum i tak przypominam sobie raz na 2 tygodnie a wtedy zaległości są już nie do odrobienia.
Mam nadzieję, że mnie nie wyrzucicie ani nie zapomnicie
