Iwona, też pomyślałam, że Twój mąż jest ginekologiem

Dzięki za odpis! A jaka płeć teraz, przypomnij? Bo Ty już masz dwójkę dzieci, nie? No tak, masz rację, te krosty to do przyschnięcia.
Co do porodów, ja miałam dwie cc, to męża nie było ze mną. Teraz nie wiem jaki poród. Nie rozmawiałam z nim jeszcze o obecności w razie porodu naturalnego. W sumie mógłby zobaczyć, że to nie takie proste i łatwe urodzić, że trzeba nieźle się namęczyć, a to też niezły argument co do dodatkowego świadka i lepszej lekarskiej opieki. Chyba lepiej mieć bliską sobie osobę przy sobie, tylko nie zawsze to musi być mąż.W moim przypadku byłby mąż, bo jest mi najbliższy. Ciekawe jakie ma zdanie na ten temat. Hmm...