• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Lipiec 2016

Witam Was, ja też się nie wyspałam. Brzuch mi już tak przeszkadza, że budzę się co godzinę, żeby się przekręcić. Jeszcze wczoraj zjadłam kilka moreli suszonych i miałam rewolucję w żołądku i wizyty w wc.
Dziś idę sobie na pedicure, jutro i środa szkoła rodzenia, także zleci. Może jutro pojedziemy też po wózek i łózeczko, bo czekamy na te drugie :)
Spokojnego dnia!!
 
reklama
Cześć dziewczyny

Lila dziękuję, moje podbrzusze ma się dobrze.
Fajne masz doswiadczenia z opieką dzidziusia.

Asia ja naczynko miałam przypalane parenascielat temu i już dziękuję. To pewnie osłabienie i zwiększony przepływ krwi.

Megami ja mam wrażenie czasem że Maja mi rączkę przez pochwe wysówa :blink:
Może to dziecko?

Iwona35 dobrze że jesteś w domu. Trochę się już naodwiedzałaś ten szpital.

Kamejka Ty dziś wychodzisz tak?

Mnie położna nauczyła trzymania dziecka podczas kąpieli tak: główka w zagłębieniu łokcia a dłonią trzymać udo. Dziecko Cię czuje a się nie wyśliźnie. Ale i tak męża zawsze brałam też.

Mam już prawie wszystkie ciuszki na dwa rozmiary poprasowane. Zostanie mu jeszcze wyprać gondole i fotelik a i bujak żebym po porodzie nie musiała się z bujakiem pierdzielić.

A propo ubranek Agnesdem jak czytasz to odezwij się. Nie jesteśmy takie złe, a szczególnie ja.:laugh2:

Moja Martynka jeszcze chrapie a jest 8:40. Wczoraj dostała od wujka akwarium i szalała z radości to pewnie odsypia. Mały zoolog:rolleyes:

Zostało mi 65 dni do daty porodu a 51 do 38 tygodnia. Tik tak;-) ;)

A się napisałam.

Całusy
 
dzień dobry ;) ja dziś pospalam. Miałam super noc i oby tak dalej :) tez po cichu liczę ze mały urodzi się około 38 tygodnia, bo jak sobie pomyślę ze w te upały przeciągnie mi do początku sierpnia to zwariuje :)
 
reklama
Witajcie :-)
Ja jestem meeega padnięta, bo wczoraj bylismy na komunii ponad 200km od domu. Droga, 1,5godz kościoła - z marudząca już 5 latką, zimno jak diabli, potem obiad, posiedzielismy do 17 i znów te 200km. No ledwo weszłam do domu. Nogi, wszystko !! miałąm tak spuchnięte, że ledwo doczłapałam się do kanapy...... Byłam wykończona.
A dziś nowy dzień :-)
Zapowiada się pracowity tydzień, może uda nam się podjechać do mebelki dla małego, a jeśli nie teraz to w przyszłym tygodniu na bank.
Weekend zapowiada się pracowicie, bo mój M. zaprosił swojego kuzyna z żoną i 2 dzieci....oj będzie się działo.....
Za miesiąc mam kolejną imprezę, 18 mojej siostrzenicy.
Jeśli dalej tak będę biegać, to może uda się urodzić ciut przed terminem, a nie po ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry