No no, Magduska.... niezle love story...
Zapodaje moje, zwariowane i nie do konca normalne ;-)
Najpierw to trzeba zaczac od tego, ze sie z kims spotykalam.... ale jakos tak... rozlazilo sie po kosciach i czulam, ze nic z tego nie wyjdzie.
Smutki topilam na necie intensywnie czatujac :-)
Glownie to zakrecalam rozne dziwne osoby i chodzilo raczej o dobra zabawe. W koncu i to mi sie znudzilo, a zycie jakies takie nie za bardzo bylo....
Do tego mialam gigantyczny problem na uczelni i przez to nie bylam w stanie normalnie funkcjonowac no i nudzilam sie jak mops, bo mialam przymusowa dziekanke.
W koncu na czacie erotycznym (tak, tak erotycznym) zlapalam kogos z jakim normalnym nickiem (wczesniej wyszukiwalam dziwologow). Okazalo sie, ze gosc jest 9 lat starszy (zawsze lubilam starszych), kilkanascie centymetrow wyzszy (uffff nareszcie :-) ) i.... jest z mojego miasta.
Wiec w te pedy po pierwszej rozmowie umowilismy sie...
Wiem, ze nierozsadne, ale.... no zdesperowana juz bylam tym wszystkim.
Mial po mnie podjechac w wyznaczone miejsce...
Wiec pytam goscia, czym przyjedzie, zebym nie wsiadla do obcego samochodu...
A on mi na to, ze granatowym BMW. Ja wymieklam, bo mnie sie ta marka kojarzyt jednoznacznie. Ale bylo juz zapozno na wykrety. Wiec stoje dzielnie. Podjezdza. Istotnie. Granatowa BeeMka, odwalona, i w ogole fulwypas. Juz mialam zrobic w tyl zwrot, ale sie nie udalo. Otwiera mi drzwi gosc. Geda nawet sympatyczna, ale...... buuu to BMW, on lysy!!!!!!!!!!!!!!! Ogolony na kolano, w dresie i zlotym lancuchu.
Powiedzialam raz kozie smierc i wsiadlam.
Wywiozl mnie gdzies, ze juz myslalam, ze to pierwsza i ostatnia znajomosc z netu...
Ale..... Wiecie co.... teraz ju8z nie mamy BMW, spodnie od dresu tylko do naprawiania samochodu i nawet wlosy na kilka milimetrow sa (dluzsze nie moga, bo ona naturalnie tez lysy)....
No i tak z prawie mafioza zrobil sie fajny facet, ktory odbiega znaaaaaaacznie od stereotypu, w ktory chcial sie wpisac :-)
Po pol roku mieszkalismy juz razem :-)
To pierwsza ta bardziej zakrecona czesc...
O dalszych losach (moich wyprowadzkach etc.) pisalam juz wczesniej opisujac okolicznosci okolotestowaniowe :-)
Aaaaa dodam jeszcze, ze jest to pierwszy facet przy moim boku, ktorego akceptuje moja babcia. A babci trzeba sluchac :-)
Ja tez blizniak!!!!!!!!!!!!!!! ale z 10 czerwca :-)