JEJKU JAKIE PIĘKNE TE HISTORIE...

:

niesamowite jak ludzie się poznają i stają się rodzinką...
no to się przyłącze i opowiem wam jak z nami było....
a męża znalazła mi mama
Tomek poznał moją mamę (i całą rodzinkę łącznie z ciociami i wujkami) 4 lata temu na przysiędze mojego kuzyna! i wtedy spodobał się mojej mamci! ;D powiedziała mu że ma 3 córki i chętnie mu jedną odda bo takiego zięcia to ona by bardzo chciała.

nawet babcia się pod tym podpisała!

... 2 lata później, w Bieszczadach, był zjad mojej rodziny na który przyjechał też Tomek z moim kuzynem. no i przypomniał mojej mamie o tym co mu wtedy powiedziała

. wieczorkiem przy ognisku moja mamusia zaczęła bawić się w swatkę, i powiedziała że moż sobie jedna z nas wybrać, no i padło na mnie

oczywiście zaraz wszyscy nas pobłogosławili i pożenili. ja potrktowałam to jak zabawę i cały czas się z tego śmiałam...

po 3 dniach spędzonych w Bieszczadach zapoznałam się bliżej z Tomkiem (mimo że mieszkaliśmy od siebie 15 km nigdy się nie widzieliśmy) i zaprosił mnie na 2 dni do Szczyrku. a że jechał z nim mój kuzyn zgodziłam się i zamiast z Bieszczad wracać do domu pojechałam z nimi.
tam wieczorem na spacerze Tomuś oświadczył mi się po raz pierwszy dając mi śliczny pierścionek z gumy kupiony w takim automacie!!!

(mam go do dziś

) a rano zadzwonił do rodziców oznajmiając że przyjedzie z przyszłą żoną!!!!
rok później dostałam prawdziwy pierścionek i po raz drugi Tomek mi się oświadczył! ;D
a 9 miesięcy później (25.06.2005) stanęlismy na ślubnym kobiercu... ;D ;D ;D tydzień przed weselem dowiedziałam się że będzie nas troje! ;D i to już była pełnia szcześcia............!!!!! ;D
i taka jest nasza historia! i wszystko dzięki mamie...