Super opowieści - no to i ja dołączę, mam nadzieję, że was nie zanudzę ;D
Z moim misiem poznaliśmy sie w wakacje 1991 r. no wiec miałam wtedy zaledwie 16 lat. Poznaliśmy się na ognisku. Nie zwracałam na niego zbytnio uwagi bo po pierwsze miał już dziewczynę a po drugie był o całe 3 lata starszy :

(hihi... co to 3 lata ale wtedy to był dla mnie za stary

). Zainteresował mnie natomiast jego znajomy, w moim wieku z opinią niezłego podrywacza ;D. Później było troszkę przerwy i spotkaliśmy się wszyscy na sylwestra. Mój obecny wtedy już nie miał dziewczyny - coś im nie wypaliło. W każdym razie zauważyłam. że chłopak czuje jakąś miętę do mnie - no ale mi nie był wtedy on w głowie. I tak z jego znajomym przeżyliśmy 5,5 roku (z perspektywy czasu żałuję, że aż tyle byliśmy razem bo nie był tego wart).
Moje kochanie miał już inną dziewczynę i któregoś razu robił imprezkę, na którą zaproszona byłam ja z moim eks wtedy jeszcze obecnym. Tak się jakoś złożyło, że z jego siostrą trochę wypiłyśmy i ona otworzyłą mi oczy mówiac, że jej brat przez te wszystkkie lata ciągle tylko o mnie mówi i że tak naprawdę to on mnie kocha ale nie chce rozbijać mojego zwiazku. Powiedziąła też że z dziewczyną, z którą był rózwnież sie nie układało - ona była straszną imprezowiczką i nie tylko

Jak to usłyszałam, to aż mnie zatkało bo mi również juz sie od dłuszego czasu w moim związku nie wiodło. Tą całą opowieść podsłuchał również mój były ale nic sobie z tego nie zrobił bo stwierdził, że jego nie jeden koleś chciałby ze mną być (haha myślał by kto).
No w każdym razie, po tym piciu strasznie było mi nie tak i poprosiłam, żeby mój wyszedł ze mną na spacer bo się źle czuje - na co on odparł że on sie świetnie bawi :-[ i tak poszedł ze mną mój obecny. Chodziliśmy chyba z godzinkę rozmawiając a właścicie żaląć się jedno drugiemu na nasze obecne związku. końcowym efektem tych rozmów był pocałunek. :
Później zaczeliśmy się spotykać - tak tak - będąc jeszcze w innych związkach tzn. on juz po paru dniach zakończył swój ale mi było trochę trudniej bo byłam z tym cżłowiekiem 5,5 roku.
Ale w końcu jakoś się udało i oficjalnie zaczeliśmy ze sobą być ;D
No to tak w wielkim skrócie, bo jakbym się rozpisała to by strony nie straczyło. W każdym razie mój misio zawsze mi powtarza, że im dłuzej jesteśmy tym bardziej mnie kocha i każdego dnia się we mnie od nowa zakochuje :-* :-* :-* Kocham go nad życie czasem wydaje mi się, że aż za bardzo - on zresztą mówi to samo ;D