Witajcie kobiety.
Ja tak na chwilkę.
Jestem i żyję. Czasu ostatnio jeszcze mniej niż do tej pory. Wybaczcie, ale nie poczytam co u Was, więc post czysto egoistyczny, bo o tym co u nas.
Tymkowi wyszły dwie dolne jedynki przez co był marudny, jak nie wiem co. A w ogóle to jest lalusiem strasznym

beksa z byle powodu ;-) Jeszcze sam nie siedzi i nie raczkuje, nawet czołgać Mu się nie chce... ale wszystko w swoim czasie, i na Niego przyjdzie pora. Uwielbia huśtać się w huśtawce, tam się super uspokaja i czasem też usypia (oczywiście później przenoszę Go do łóżeczka, żeby spał "jak człowiek" i się nie wykrzywiał). A jeśli nie ryczy, bo nie wiadomo co się stało, to jest uśmiechnięty. Nie ma chwil takich po środku.
Dlatego, że jeszcze nie siedzi, a bolą nas plecy od trzymania Go podczas kąpieli w wanience (zainspirowani zdjęciem Misi Igiego w koszyku) Tymek kąpie sie w plastikowym pudełku. I odkąd kąpie się w łazience, jeszcze bardzie lubi ten wieczorny rytuał. Zwłaszcza, że doszły zabawki do kąpieli.
A u mnie - 1 lipca w końcu dostałam okres, ale równocześnie stałam się zołzą 1 maści. Myślałam, że z Damianem zaczniemy walkę na noże. Na szczęście męża mam mądrego i w porę dał spokój. Już zdążyłam zapomnieć jakie to mam humorki podczas @.
Co jeszcze... prawie wszystkie portki spadają mi z tyłka, ale to efekt karmienia Tymka piersią. Jestem chudsza niż przed samą ciążą. Został jeszcze brzuch, nad którym jakoś nie chce mi się pracować

Och, żebym miała takie zacięcie do ćwiczeń, jak Anulka.
Wczoraj mieliśmy 4 rocznicę ślubu i mąż zaprosił mnie na pyszną czekoladę do czekoladziarni. Piłam czekoladę z chili - ostra była, ale smaczna. Niestety Tymkowi humorek nie podpasował i musieliśmy szybko uciekać.
To chyba na razie tyle.
Buźka dla wszystkich mam.
Ach, mam tyle pytań do Was, ale bez sensu je zadawać, skoro nie będę miała czasu przeczesywać wątku w poszukiwaniu odpowiedzi

Jeśli któraś chce coś ode mnie to proszę na priva. A i zaglądam często na zamknięty - tam z postami nie lecicie jak burza.