Witam się i ja.
Dziś spałam z małym (babci nie chciałam) i jak zwykle ok 24.30 mały obudził się z mega płaczem, wrzeszczał z głodu ze ukoić go nie mogłam ;/ Przyleciał mąż z butelką i jak ręką odjął, wybębnił mleko i spał.
Te marudne noce mnie wykonczą, co godzinka się budzi, wstaje popłakuje, pojękuje, trze buzię, oczy, ziewa, dziś coś tam gadał. Muszę mu mocz zbadać a jak to nie siuski to zęby bo idą i wyjsc nie mogą a są dalekoooo.
U mnie wojna z rodzicami zaczęła się an dobre ;/ z mamą to z mamą codziennie się kłócę z nią ale jest kochana więc powiem co powiem i jest ok Ale z ojcem (mam jego wredny charakter) to już nie mogę. Od kiedy jest mały kłocimy się non stop bo wkurza mnie jego "nie szanowanie" ze jest dziecko. Prawie nie zwarza ze spi mały itd. wchodzi głodno zamykając drzwi, glosno mowi do mamy itd. wnosi smieci z podwórka, robi wina, nalewki i mały szubruje mu w butelkach a on sie wkurza, ja sie wkurzam bo na podłodze co raz znajdę co mały moze wziąć do buzi, wczoraj głóg.
Oboje z mężem się dziwimy czy to złośliwie czy taki tępy jest ;/ chyba to drugie.
Dziś zażyczył sobie mi na złość placków ziemniaczanych od mamy (ostatnio sie darłam ze zasmrodzili dom) i jeszcze na dodatek drzwi od kuchni nie dał mi zaknąć!!! Znowu śmierdzi w całym domu, awantura na całego.
Kłotnia też była o remont na górze - bo chcemy wszystko miec nowe a tam regał zabudowany stoi w pokoju dziennym za ktory on zaplacil kupę kasy kiedys (to nic ze na gorze byl nie używany i marniał bo tam się nie grzało i kurzył) a my go chcemy wywalić i zniesc na dół do pokoju z ktorego sę wynosimy. W tym regale oczywiscie kupę książek (nigdy go nie widzialam zeby cos oprocz zycia warszawy czytał) mnostwo czasopism księgowych, monitorów księgowego itd itp. nigdy nie tkniętych i nie czytanych. Dla mnie to na makulaturę trzeba dać a oni mają pretensję ze to trzeba przejrzec, przekartkować, nic nie mozna wyrzucać. Sterta staaarych ciuchów chyba po pradziadkach tylko prosi się o wyniesienie do kontenera pck - ktos moze potrzebuje kurtki, czapki - ale nie u nas to lezy, gnije i się wala. Kołdra z piór leżała w gruzie, kurzu, liściach na górze więc chciałam ją wywalić ale oczywiscie też nie bo moze z tego sie poduszki zrobi - przecież tam kupa robali pewnie sie wylęgła.
Jak to nie na ten wątek to mnie przeżuccie ale musialam się wygadac ;/
Rodziców mam dobrych ale mam ich serdecznie dość.
Przed ciążą mieszkalismy rok w W-wie i bylo super, ale teraz mamy małego więc nie tak łatwo nam sie wyprowadzić do takiej klitki. Siedzę tutaj bo wiem ze mały bedzie miał tutaj dobrze, mąż ma swoją działalność ja teraz nie pracuję i aż szkoda by było płacić ze 2000-3000 na wynajem mieszkania a kredyt....nie mamy takich zarobków zeby móc płacić i nie tracić na jakosci zycia. Wolę przecierpiec i miec te pieniądze na dom, na siebie, na małego ;/
Jak tylko remont sie skonczy zamykam sie na 4 spusty ;P
Miłego dnia dziewczynki!!! ECH..........
hej
u mnie masakra
nic nie zrobione igorek z goraczka...dół
wszystko na szybko
ryczec sie chce
pa
oj Cleo zdrówka dla Igorka!!!!!!!!!!!!!!!!