reklama

Listopad 2009

Witam. U mnie dzis slonce za oknem wiec pewnie mróz jest wrrr chociaz wole go niz deszcz. Za chwile zbieram sie i lece do miasta, obejde komisy-moze znajde turystyczne łózeczko. W sumie na zywo go zobacze a i cena bedzie pewnie podobna do tej z allegro. Zyczcie mi powodzenia w polowaniu hehehe
 
reklama
Ilona Powodzenia ;-)

u mnie noc cieżka ;/ Maz wrócil do lozka ;p i nie wyspana jestem :| pozatym zawalony nos mam cos mnie palec u nogi mocno boli :/ musialam walnać wczoraj eh .......... Maz zabrał Syna i pojechali do kolegi na chwile ... wiec chwile wolnego mam ... musze kawe wypic i dalej myslec co dzis ... eH... za oknem słońce swieci :o ale pewnie pizdzi jak zwykle ;) ... miłego dnia ...
 
Witam się i ja.

Dziś spałam z małym (babci nie chciałam) i jak zwykle ok 24.30 mały obudził się z mega płaczem, wrzeszczał z głodu ze ukoić go nie mogłam ;/ Przyleciał mąż z butelką i jak ręką odjął, wybębnił mleko i spał.
Te marudne noce mnie wykonczą, co godzinka się budzi, wstaje popłakuje, pojękuje, trze buzię, oczy, ziewa, dziś coś tam gadał. Muszę mu mocz zbadać a jak to nie siuski to zęby bo idą i wyjsc nie mogą a są dalekoooo.

U mnie wojna z rodzicami zaczęła się an dobre ;/ z mamą to z mamą codziennie się kłócę z nią ale jest kochana więc powiem co powiem i jest ok Ale z ojcem (mam jego wredny charakter) to już nie mogę. Od kiedy jest mały kłocimy się non stop bo wkurza mnie jego "nie szanowanie" ze jest dziecko. Prawie nie zwarza ze spi mały itd. wchodzi głodno zamykając drzwi, glosno mowi do mamy itd. wnosi smieci z podwórka, robi wina, nalewki i mały szubruje mu w butelkach a on sie wkurza, ja sie wkurzam bo na podłodze co raz znajdę co mały moze wziąć do buzi, wczoraj głóg.
Oboje z mężem się dziwimy czy to złośliwie czy taki tępy jest ;/ chyba to drugie.
Dziś zażyczył sobie mi na złość placków ziemniaczanych od mamy (ostatnio sie darłam ze zasmrodzili dom) i jeszcze na dodatek drzwi od kuchni nie dał mi zaknąć!!! Znowu śmierdzi w całym domu, awantura na całego.
Kłotnia też była o remont na górze - bo chcemy wszystko miec nowe a tam regał zabudowany stoi w pokoju dziennym za ktory on zaplacil kupę kasy kiedys (to nic ze na gorze byl nie używany i marniał bo tam się nie grzało i kurzył) a my go chcemy wywalić i zniesc na dół do pokoju z ktorego sę wynosimy. W tym regale oczywiscie kupę książek (nigdy go nie widzialam zeby cos oprocz zycia warszawy czytał) mnostwo czasopism księgowych, monitorów księgowego itd itp. nigdy nie tkniętych i nie czytanych. Dla mnie to na makulaturę trzeba dać a oni mają pretensję ze to trzeba przejrzec, przekartkować, nic nie mozna wyrzucać. Sterta staaarych ciuchów chyba po pradziadkach tylko prosi się o wyniesienie do kontenera pck - ktos moze potrzebuje kurtki, czapki - ale nie u nas to lezy, gnije i się wala. Kołdra z piór leżała w gruzie, kurzu, liściach na górze więc chciałam ją wywalić ale oczywiscie też nie bo moze z tego sie poduszki zrobi - przecież tam kupa robali pewnie sie wylęgła.

Jak to nie na ten wątek to mnie przeżuccie ale musialam się wygadac ;/

Rodziców mam dobrych ale mam ich serdecznie dość.

Przed ciążą mieszkalismy rok w W-wie i bylo super, ale teraz mamy małego więc nie tak łatwo nam sie wyprowadzić do takiej klitki. Siedzę tutaj bo wiem ze mały bedzie miał tutaj dobrze, mąż ma swoją działalność ja teraz nie pracuję i aż szkoda by było płacić ze 2000-3000 na wynajem mieszkania a kredyt....nie mamy takich zarobków zeby móc płacić i nie tracić na jakosci zycia. Wolę przecierpiec i miec te pieniądze na dom, na siebie, na małego ;/
Jak tylko remont sie skonczy zamykam sie na 4 spusty ;P

Miłego dnia dziewczynki!!! ECH..........

hej
u mnie masakra
nic nie zrobione igorek z goraczka...dół
wszystko na szybko
ryczec sie chce
pa

oj Cleo zdrówka dla Igorka!!!!!!!!!!!!!!!!
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Witamy.

CLEO zdrówka dla Igorka, oby gorączka szybko zeszła.

ILONKA powodzenia w buszowaniu.

ULA oj współczuje współczuje. My też mieszkamy z rodzicami tylko, że mojego męża robiliśmy górę przed słubem no i na szczęśnie nie było problemu. Od razu powiedzielismy, że jak coś chca zachować to niech sobie wejdą i zabiorą, bo resztę wyrzucamy. Może im nie było to na rękę ale nie robili problemó. Jak Twój tatko tak chce wswzystko zachować to niech zniesie sobie to na dół i ustawi u siebie. Zobaczymy ja długo wytrzyma z takim rupieciami. Nie daj się, przecież pozwolili Wam robić sobie górę więc muszą się dostosować. Mój teśc również głośno gada, ale teściowa skutecznie go ucisza.
 
Witam się i ja.

Dziś spałam z małym (babci nie chciałam) i jak zwykle ok 24.30 mały obudził się z mega płaczem, wrzeszczał z głodu ze ukoić go nie mogłam ;/ Przyleciał mąż z butelką i jak ręką odjął, wybębnił mleko i spał.
Te marudne noce mnie wykonczą, co godzinka się budzi, wstaje popłakuje, pojękuje, trze buzię, oczy, ziewa, dziś coś tam gadał. Muszę mu mocz zbadać a jak to nie siuski to zęby bo idą i wyjsc nie mogą a są dalekoooo.

U mnie wojna z rodzicami zaczęła się an dobre ;/ z mamą to z mamą codziennie się kłócę z nią ale jest kochana więc powiem co powiem i jest ok Ale z ojcem (mam jego wredny charakter) to już nie mogę. Od kiedy jest mały kłocimy się non stop bo wkurza mnie jego "nie szanowanie" ze jest dziecko. Prawie nie zwarza ze spi mały itd. wchodzi głodno zamykając drzwi, glosno mowi do mamy itd. wnosi smieci z podwórka, robi wina, nalewki i mały szubruje mu w butelkach a on sie wkurza, ja sie wkurzam bo na podłodze co raz znajdę co mały moze wziąć do buzi, wczoraj głóg.
Oboje z mężem się dziwimy czy to złośliwie czy taki tępy jest ;/ chyba to drugie.
Dziś zażyczył sobie mi na złość placków ziemniaczanych od mamy (ostatnio sie darłam ze zasmrodzili dom) i jeszcze na dodatek drzwi od kuchni nie dał mi zaknąć!!! Znowu śmierdzi w całym domu, awantura na całego.
Kłotnia też była o remont na górze - bo chcemy wszystko miec nowe a tam regał zabudowany stoi w pokoju dziennym za ktory on zaplacil kupę kasy kiedys (to nic ze na gorze byl nie używany i marniał bo tam się nie grzało i kurzył) a my go chcemy wywalić i zniesc na dół do pokoju z ktorego sę wynosimy. W tym regale oczywiscie kupę książek (nigdy go nie widzialam zeby cos oprocz zycia warszawy czytał) mnostwo czasopism księgowych, monitorów księgowego itd itp. nigdy nie tkniętych i nie czytanych. Dla mnie to na makulaturę trzeba dać a oni mają pretensję ze to trzeba przejrzec, przekartkować, nic nie mozna wyrzucać. Sterta staaarych ciuchów chyba po pradziadkach tylko prosi się o wyniesienie do kontenera pck - ktos moze potrzebuje kurtki, czapki - ale nie u nas to lezy, gnije i się wala. Kołdra z piór leżała w gruzie, kurzu, liściach na górze więc chciałam ją wywalić ale oczywiscie też nie bo moze z tego sie poduszki zrobi - przecież tam kupa robali pewnie sie wylęgła.

Jak to nie na ten wątek to mnie przeżuccie ale musialam się wygadac ;/

Rodziców mam dobrych ale mam ich serdecznie dość.

Przed ciążą mieszkalismy rok w W-wie i bylo super, ale teraz mamy małego więc nie tak łatwo nam sie wyprowadzić do takiej klitki. Siedzę tutaj bo wiem ze mały bedzie miał tutaj dobrze, mąż ma swoją działalność ja teraz nie pracuję i aż szkoda by było płacić ze 2000-3000 na wynajem mieszkania a kredyt....nie mamy takich zarobków zeby móc płacić i nie tracić na jakosci zycia. Wolę przecierpiec i miec te pieniądze na dom, na siebie, na małego ;/
Jak tylko remont sie skonczy zamykam sie na 4 spusty ;P

Miłego dnia dziewczynki!!! ECH..........

Uleńka.........mam ten sam problem, wczoraj tak mi mama podniosła cisnienie ze wziełam popakowalam wszystko i czekamy na jakis samochód. Poki co plątam sie miedzy kartonami ale chce juz byc daleko od nich mimo nie skonczonego remontu. Lepsze to niz z nimi. Wtrącają sie do wszystkiego...czemu dziecko na jeansy a nie rajtuzy, czemu on je to a nie tamto, czemu to stoi tak a nie inaczej. Czemu ja siedze na komputerze, ze pranie mam na strychu, ze brudy czy kurz na półkach. NO ABSOLUTNIE WSZYSTKOO. Wczoraj juz nie wytrzymalam i jej odpyskowałam to powiedziala do mnie szmato i jeszcze gorzej ;/ normalnie reke podniosła na mnie ale sie opamietala bo dziecko na reku miałam, normalnie rece mi sie z nerwow trzesły a na wieczor serce kuło. Ona moze jezdzic po mnie jak po łysym koniu a ja nic nie moge bo by mnie utukła chyba. aha....dzisiaj mnie dobili tekstem takim: nie mozesz jechac z nami na zakupy bo Marcel to tylko kłopoty w podróży. Jak nie masz prawa jazdy i jak nie ma dziecko kombinezonu to twoj problem, masz męża to niech z toba jezdzi po sklepach........ myslalam ze mi para uszami pojdzie!!!! Uwielbiaja mi dogadywac bo dobrze wiedza ze D. jest u nas w domu 100 km stąd i nie ma jak z nami jechac na te cholerne zakupy i ze pracuje 6 dni w tygodniu od 7 do 17. Po prostu wszystko im przeszkadza. Kiedys usłyszałam ze mamy sie wyprowadzic bo nie ma miejsca...zajmujemy ten pokoj w ktorym zawsze robi swieta i mamy sie do listopada wyprowadzic no bo zajmujemy im miejsce a mały jest taki głosny i niesforny ze ją boli głowa. I moze mi naskoczyc! sie wyprowadze i moge tu w ogole nie przyjezdzac. Beda chcieli malego zobaczyc to zapraszam do nas.....bo nikt mi nie bedzie mowil ze nie ma tu miejsca dla nas. W moim domu!! nie ich.....bo prawnym włascisielem domu jestem ja. Nie jestem smieciem zeby tak mi mowic. Bez łachy, ja se rade dam.
 
Kochana mojemu tacie rupieciarnia nie przeszkadza.....Podwórko mamy ogromne ale....na całym posadzone są drzewka wowocowe, orzechowe bez żadnego pomyślunku jedno obok drugiego wiec nie rosną i nie owocują za dobrze, na srodku wybudował ojciec szklarnię, wokol tego ogrodek ale nasadzone, nackane ze szkoda na to patrzec, w pokoju w ktorym siedzą (bo my zajęlismy też ich dzienny troszkę) jest mnostwo butelek bo on ostatnio winka i miksturki zacząl robić i spokojnie tych butli jest ze 100 ,a regale, na szafie itd.....buderl jednym słowem. Ech wogole szkoda gadać. A mama pogodziła sie już z tym i siedzi cicho ;/ Zapomniałam dodać ze na całym podwórku są teraz palety do rozbierania, wszędzie gwoździe itd, deski, komórek na naszym podwórku i garażyków tysiąć, wszędzie pełno desek itd. Efekt - są dwa garaże a nasze auta stoją na dworzu i to nie rupiecie no ale coz nie ma gdzie postawić, do tego ostatnio toyota stoi na ulicy bo przez palety i dechy nie ma jej gdzie postawić. Lepszy samochód stoi na podwórku bo przecież złodzieji nie brak aut. I jest ok. A wczesniej nie daj Boże nie wsatwilismy auta na podwórko i już wielka awantura była ze nie szanujemy tego co mamy, a teraz bez problemu. Palety i bajzel warzniejszy!!! Ech...przepraszam za gorzkie żale!

edit. och Mama aż mam łzy w oczach jak czytam Cię :-(
Wy się budujecie tak? Więc głowa do góry bedziesz na swoim. A mama - zobaczysz relacje się zmienią jak bedziecie daleko od siebie.
Moja mam jak mieszkałam z W-wie dzowniła codziennie i w każdy week przyjeżdzałam a jak odjeżdzałam płakała i prosiła zebym wrociła do domu. Teraz powiedziała mi ze powinnam isc na swoje. Oczywiscie tak na zlosc mi mowi bo znam jej dobre serce i tutaj ja jestem pyskata.

Moja siostra 8 lat starsza miała o tyle dobrzez e budowali się kilkanaście lat temu w czasch świetlności mojego taty, był uważanym księgowym itd - teraz wpaplał się w swoją firmę i jest całkiem inaczej. Tak więc moja sis dostała od ojca działkę blisko W-wy, kupił działkę w naszym miasteczku i pobudowali dom. A ja......niestety u nas lepsze jest pierwsze dziecko niż drugiej-młodsze. Gdybym miała chociaż działkę tak jak ona dostała pobudowalibyśmy się jakoś a tak nie ma szans, a zresztą w długi nie chcę się wciągać
 
Ostatnia edycja:
Oj kobitki, sie macie z tymi rodzicami. Ja mam w porządku rodziców, jednak uważam, że najlepiej osobno. Zawsze bedzie jakiś problem.
Cleo zdolna z Ciebie babka wiec sobie poradzisz :))))

Ja dziś chora, tak jak Kasiula zatkany nos i stan podgorączkowy a do tego rozpoczęła się ospa u Konrada. Nie byłam u lekarza ale zjuż ma 5 wyprysków na twarzy i rączka. Spodziewałam się ospy bo 2 tygodnie mały miał kontakty z dziewczynką, którą po 3 dniach wysypało. Spoko, będę to miała za sobą... :)))
 
reklama
Hej.

U nas od godz, 5 było strasznie . Patryk nie mógł nosem oddychać przez to ,że tekie suche powetrze u nas w domu ;/ No i dałam mu pod nosek maść majerankową. Zakręciłam grzejnik, zasneliśmy w pozycji siedzącej oboje - mały leżał na mnie .

Młody wstało 8mej a ja jeszcze nie mogłam sie dobudzić. Patrzę a Patryk je maść ...;/

Mogę iść na spacer z małym bez wózka? Znaczy tak tylko przejść się dookłoa bloku/ lub zaraz obok na plac zabaw? Hmmm zrobiłam protest jeśli chodzi o wózek, bo B obiecał nowy i doczekać się nie mogę ...;/ A ten schowałam rozkręciłam i leży w częściach za łózkiem i w szafie. :/

mama dasz sobie radę, wierzę w ciebie. Nas też tak moi rodzice traktowali nawet gorzej znaczy mama nie aż tak co ojciec. No ale teraz chociaż cięzko to dajemy rade i mieszkamy sami i mamy w d.... czy bałagan czy siedzę na necie a gary brudne bo jestem u siebie.

Moja mama zdała teraz prawko (my bez samochodu) I nawet nie zapytała czy moze byśmy chcieli odwiedzić ich (kiedy ojca nie ma). Tacy są.Teraz im trochę kasy wpadło to chciałam ,żeby mi coś dała chociaż ze 100zł (do tego wesela dołozyła) a ona mi ze ok a później ze nie nie ze 50zł da a 50 pożyczy. Raz lub 2 na miesiąc przyjedzie oczywiście rozmowa z nią to jest użalanie sie jaką ona ma wk***** prace i męża.!! Patrykowi nawet banana nie kupi nie mówię już o czymś innym ale naprawdę aż nie mam czasami ochoty się z nią widzieć.

Uhhhh ide sprzątnąć chusteczki. Patryk całą paczkę chusteczek powyciągał :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry