Mama_i_Marcel
Listopadowa mama '09
hej laseczki, u nas spokój......wigilia w trójkę. Na nastepny dzien przyjechalismy do rodziców moich. Aktualnie mąż juz pojechał do domu - bo do pracy niestety... a my tu siedzimy 

jakiegos szału w te swieta nie było.....jedzenia ze stoły sie uginają i to tyle, bo atmosfery zero - mimo choinki, lampek, ozdób i swiatecznego nastroje w tv, do tego moj brat puscił na wszystkich focha i tyle z tego było...tak nawiasem mowiac i u nas w rodzinie widac wyczucie czasu do kłótni u facetów. My zdrowi. Marcel dzisiaj zaliczył pierwsza w zyciu przejazdzke saneczkami haha i lekką wywrotke tez, sie wariatuniek śmiał 
i o dziwo siedział jak zahipnotyzowany bo ja to myslalam ze od razu mi z nich zwieje 

a on sobie grzecznie siedzial i przysypiał
Jutro do fryzjera podciąć włoski bo mu ewidentnie grzyweczka przeszkadza...zobaczymy czy da sie obciąć......poza tym nic nowego ;p aaaa Kilolek lepszego prezentu nie słyszałam niz Wasza nowa szafa...w ogóle super inicjatywa....juz Ci zazdroszcze 
ale tłoczno się znowu zrobiło SUPER 
i dobrze - bo faceta trzeba krotko trzymać 