Mam chwilkę żeby coś napisać, bo mała śpi, a M z Olem na dworze.
Więc od początku.
W piątek jak pisałam poszłam na ktg. Tam dostałam skierowanie na ip, bo już 10 dni po terminie. Na IP taka młoda pani doktor szybko odebrała mi nadzieje na rychły poród twierdząc, że to dopiero 10 dni, że na patologi nie ma miejsc i wogóle marnie to wygląda. Kazała czekać. Czekałam bardzo dlugo chyba z 5 godzin. Potem ta sama doktorka dzwoniła do jakiegoś profesora, żeby zszedł i zadecydował co ze mną. Proesorek kazał zrobić ktg, usg i zbadać. Ktg takie sobie ( mała mało się ruszała). Usg szacowana waga 3500g, mało płynu owodniowego ( dolna granica normy), dołem warunki są bardzo dobre.
No i na porodówke. Tam była jakaś pilna cesarka wiec kazali czekać. O 17.00 podłączyli oxy. Co 15 min zwiększali przepływ. Tak sobie leżałam przez 3 godiny. Miałam skurcze, ale nie byly jakies strasznie bolesne nawet bym powiedziala, że mało bolesne mimo iż na ktg wychodziły solidne. W związku z tym, że miałam cały czas świetny humor i nie wyglądałam jakbym miała zaraz urodzić to stwierdzili, ze podłączą mi no-spe, żeby się wszystko wyciszyło i spać. Kolejne wywołanie za 2 dni. Jeszcze badanie, a tam zaskoczenie jest postęp. Rozwarcie na 3 cm. Przy 4 cm skurcze były już fest. Odłączyli oxy, a ja poprosiłam o zzo. Stwierdziła, że pewnie będe rodzić 2 dni, ale z mniejszym bólem. No i po zzo czulam skurcze, ale nie były bolesne. Martwiłam się, ze w takim ukladzie pewnie skurcze nie są efektywne i zapewne się za chwile wyciszą. No i tak sobie wyluzowana leżałam do 23.00.Kilka minut po przszła położna i mówi, że będziemy sie badać zobaczymy jak tam. Myślę sobie pewnie z takimi skurczami to pewnie jest 5 no może max 6 cm, a tu niespodzianka pelne rozwarcie.
Partych skurczy miałam jeden albo dwa. Parłam 3 razy. Było to bolesne, ale do wytrzmania dzięki temu mogłam się skupić na tym co mówi położna i wykonywać jej polecenia. Miałam chronione krocze, ale pękłam na dwa szwy. Tak naprawde to czuję się tak jakbym wogóle nie rodziła...
Udało mi się opisać mój bajkowy poród.