Ja tez jej współczuje ona ma do pomocy tylko jedną Panią i we dwie musza ogarnąc te wszystkie 24 dzieci.
Juz pracowala wczesniej w przedszkolu tez miala spore grupy i to takich maluszków nawet niespelna 2 letnie rodzice juz oddawali. Sporo czasu zajmuje poznanie kazdego dziecka, do kazdego trzeba miec inne podejscie wlasnie, no i dzieci tez muszą do Pani przywyknąc i ją poznac zanim jej zaufają.
Ale miala takie asy tam ze szok sporo mi opowiadala, jeden chlopiec strasznie lubil gryzc szczegolnie swieżynki dziewczynki ktore dopiero przychodzily do przedszkola, diabliki w oczach mu sie zapalily i zanim sie spostrzegla to jakas dziewczynka była juz capnięta w ramie, ale ona jak go poznala to zauwazyla ze on sam sie zebów boi wiec juz miala haka na niego, czesto rozmawiala z nim o zębach bo chciala poznac skad ten problem sie u niego wzial. Były nawet dzieci 3 letnie masturbujące się, ja bylam w szoku no i ocxzywiscie znowu pytanie skad im sie to bralo cxzesto odpowiedzią byl brak zainteresowania ze strony rodzicow wiec dziecko samo znajdywalo sobie zajecie sprawiajace mu przyjemnosc, naprawde jeszcze dzieci z zespołem FAS (gdy mama pila w ciazy) i mase innych roznistych. Ogolnie siostra duzo czytala fachowych ksiazek jak jej sie trafil jakis taki egzemplarz, bardzo sie angazowala gdyz chciala miec odpowiednie podejscie w wychowaniu takiego dziecka, czesto wzywala rodzicow chciuala z nimi rozmawiac o tym co odkryla. Rodzice roznie reagują często odpychają od siebie problemy dzieci mowiac ze nauczyciel wymysla.