Jestem już po wizycie kardiologicznej i na szczęście serduszko dzidziusia wygląda ok :-) Czekanie na tą wizytę to był chyba najgorszy tydzień w moim życiu. Nieźle mnie gin nastraszył mówiąc, że nie widzi przegrody w sercu.
W dodatku trafiłam na bardzo miłą dr kardiolog, która powiedziała, że na tym etapie ciąży jeszcze się pewne rzeczy w serduszku kończą formować i jak urodzę to mam do niej zadzwonić i podejdzie obejrzeć synka jeszcze raz (ona pracuje w tym szpitalu, w którym planuję rodzić).
Ale powiem Wam, że jak weszłam na oddział kardiologii dziecięcej to się prawie poryczałam jak zobaczyłam te misie i maleńkie maseczki z aparatami tlenowymi. To straszne jak dzieci tak ciężko chorują zamiast się beztrosko bawić.