Hej dziewczyny chciałabym nieśmiało dołączyć bo nie wytrzymam być z tym sama a wśród bliskich nie chcę jeszcze o tym mówić wiadomo...
Jestem po poronieniu zatrzymanym i zabiegu sierpniu 2014.
Przyczyna nieznana, lekarka kazała mi się starac juz po pierwszej miesiączce bo wszystko idealnie.
Ale chyba nie moja głowa bo mineło 6 cykli a ja nic, Poszłam 4 marca na kontrolę, myślałam że jakaś torbiel czy coś bo mnie ciągle w jajniku zakuwa a ona do mnie ze mam wracać do domu i dorwać męża bo moje jajo jest idealne. Ale żebym wcześniej wypiła sporo wina i zostawiła głowę poza łóżkiem

mam super doktor

Tak też uczyniłam.:-) No i dziś jest 32 dzień cyklu, cykle mam 34-35 dni, 13 dni od tego wieczoru w winem i zobaczyłam dwie kreski na teście, druga dużo bledsza ale widoczna (czuły bobo test) boje się jak cholera, płaczę jak bóbr i nie wiem czy ze szczęścia czy strachu. Objawy mam znikome od kilku dni ale myślałam że sobie wmawiam jak co miesiąc. Podwyższona temp, ból znikomy ale taki jak na okres, pulsowanie w jajnikach, sporo białego śluzu a przed okresem zawsze było sucho. Dziwne bo dalej mi kawa smakuje a wtedy odrzut od kawy był pierwszym moim objawem jeszcze przed testem. Piersi mnie nie bolą.
Z terminu om wynika że poród pod koniec listopada.
Tak bardzo się boję, chyba piszę głownie po wsparcie psychiczne którego tak bardzo teraz potrzebuję...
Sorki że się tak rozpisałam, ciężko mi będzie nadgonić to forum bo już jest tyle stron ale się postaram
