reklama

Listopadowe mamy 2016

reklama
Lilith z doświadczenia wiem że lekarz nic mi więcej nie poradzi. W ciąży z Zu już to przerabiałam. Na szczęście teraz czuję poprawę w stosunku do nocy. Już nie boli jak przełykam. Kumpela w ciąży też była chora ze dwa tygodnie temu i na gardło miała propol. Więc pewnie jutro podskocze i kupie, bo Zuzy ciągnąć nie chce, ale skladem podobne do prenalenu, tyle że z witaminą c zamiast malin.

Nessi trzymam kciuki. Trzeba wierzyć, że będzie dobrze.
 
Dorota ja też tylko naturalne jadę. Wszystko poza cebulą, bo bym zwymiotowała. Ja w ogóle bardzo rzadko choruje i najczęściej zduszam w zarodku właśnie naturalnymi sposobami, ale wiadomo jak jest w ciąży. Organizm podwójnie obciążony. W sumie z każdą godziną mi lepiej.
 
dzeiwczyny a znacie taką "miksturkę" = sok z pół cytryny, wielka łyżka miodu, wyciśnięty duży ząbek czosnku i to zalane gorącą wodą (ale nie za gorącą by witaminy z cytryny i miodu nie załatwić) ? trzy razy dziennie takie cudo i z największej grypy stawia na nogi.. Na gardło idealnie sprawdza się płukanie gardła silnym naparem z szałwi + kompres na gardło (wirusy nie znoszą ciepła;) ). Do tego można wziąć do paszczęki wit. C 1000j musującą i "wyssać ją" w gardle - natychmiastowa ulga :) A na same zatoki, to gorące inhalacje ziołowe (po dwie saszetki mięty
+szałwii+ rumianku). 4 inhalacje dziennie przez 3 dni i zatoki wyleczone :) także Joasia powodzenia w walce z chorobą!
 
Nessi wiem, ze teraz ciezko Cie pocieszyc, a moze to zrobic tylko malutki zarodek.. poki co zostaje wiara i tej zycze Ci najwiecej :-* mam nadzieje, ze za tydz zobaczysz swoja fasolke...

Ja ide z mlodym na spacer, bo piekna u nas pogoda...
A co do oszczedzania sie to ja raczej nie mam takich mozliwosci i codziennie boje sie, ze sama moge zaszkodzic dzidzi.. choc ograniczan wszystko jak moge i tez czuje sie.wyrodna matka no, ale tyle co go nosze, podnosze, schylam sie prostuje, wstaje, siadam to juz sporo...

No nic spadam :-)
 
reklama
Nessi - dużo siły dla Ciebie. Trzymaj się cieplutko

Zrobiłam betę wyszła 544. Jakaś niska mi się wydaję biorąc pod uwagę, że to 4 tydzień od zapłodnienia.Zapłodnienie nastąpiło 21.02. W ogóle tego nie kumam. Licząc od zapłodnienia niby mieści się w normie bo norma dla 4-5 tyg. od owulacji to 75-2600, ale już licząc od ostatniego dnia miesiączki to szósty tydzień i tu w normie już się nie mieszczę, bo norma to wartości powyżej 1080:-( :(
O co kurcze chodzi? Ktorą normą mam się sugerować bo już nie wiem. Boję się kurcze:sad:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry