Mamo czwórki, cieszę się, ze już lepiej

Tak jak dziewczyny piszą, w szpitalu na początku przy plamieniach tylko leżenie i duże dawki duphastonu i luteiny, ale zawsze można podejrzeć maleństwo i się uspokoić, jeśli nie można iść na wizytę. Z tym, ze jak masz jutro, a jest poprawa, to chyba nie ma co dodatkowo się stresować.
Koalka, ja również podziwiam i kibicuję
Też kiedyś piłam laktulozę, ale nie działała, może ta w PL ma mniejszą dawkę... Mi pomaga siemię lnianie, a w poprzedniej ciąży musiałam niestety wspomagać się czopkami.
Dziś się nadźwigałam. Byłam z moją małą u neurologopedy i musiałam wziąć taxi, bo lało. Poprosiłam panią, żeby taxi podjechała pod drzwi, bo to na terenie szkoły jest i nie chciałam, żeby gdzieś pod bramą czekała. Zawsze, kiedy musiałam zamówić taxi, to podjeżdżała, tak jak chciałam, a tym razem gość zatrzymał się właśnie pod bramą, a to ok. 100m. Niby niewiele, ale z dzieckiem w foteliku i do tego wypchaną torbą zmachałam się strasznie, a do tego zdenerowałam, że musiałam dźwigać. Zwróciłam mu uwagę, a to ta baba z centrali mu nie przekazała.
Jak wróciłam do domu to z tych nerwów zeżarłam paczkę ciastek, a najgorsze, ze wcale mi nie smakowały
Katerineczka, gratulacje!
