Priinceseczka, przykre to. A dlaczego go strzela, że jesteś w domu, przecież jest ważny powód i chodzi o zdrowie Twoje i Waszego dziecka...
Mój mąż, jak w zeszłej ciąży przestałam pracować pod koniec stycznia, to się ucieszył, że w końcu trochę odpocznę, a urodziłam w marcu... Wcześniej na prośbę szefa byłam na zwolnieniu i 2 miesiące pracowałam z domu, wstawałam o 6 rano i ciągle na telefonie, przy komputerze, w stresie i mąż się wkurzał. Nie wyobrażam sobie, że miałoby go denerwować, że ja w domu jestem, bo w ciąży albo bo dzieckiem się zajmuję.
Keejti, Lilith, pisałam w pierwszym poście, że urodziłam dziecko z trisomią 21 czyli z Zespołem Downa. Z tego powodu u mnie już jest zwiększone prawdopodobieństwo urodzenia kolejnego dziecka z wadą, jak również z powodu wieku i test Pappa u mnie nie ma sensu, bo on częściowo opiera się własnie na obliczeniu prawdopodobieństwa.
Genetyk zaleciła mi od razu amniopunkcję, ale to inwazyjne badanie i boję się, że coś by poszło nie tak, a naczytałam się historii, że kobiety zrobiły i poroniły, a wyniki wyszły dobre. Więc wolę kasę wyłożyć i zrobić nifty.
To u mnie chyba najgorsze obiady

Ziemniaki kilka razy w roku, no może kilkanaście by się zebrało. Wczoraj do sosu po pulpetach wrzuciłam tuńczyka, dodałam więcej pomidorów, przypraw i dogotowałam do tego makaron. Dziś nic nie robię - kupimy coś po wizycie i zrobimy jak wrócimy. Mąż zjada co jest albo robi sam i nie narzeka
