I jeszcze jedno, cały czas dręczy mnie poczucie winy....że to ja jestem przyczyną nieszczęść mojego męża . Ostatnio zasugerował mi , że powinniśmy zrobić sobie comiesięczny plan budżetu, zarzuca mi że dużo wydaje....Ale ja nie mam pojęcia na co ... ani nie kupuje sobie nowych ubrań , ani nigdzie nie wyjeżdżamy, ani nie jadamy na mieście.... chodzę do swojego ginekologa prywatnie, z uwagi na ciaze z cukrzyca muszę mieć częściej wizyty...Ale już się zastanawiam czy nie odwołać bo drogo. Na 3 prenatalne nawet nie idę, chciałam bankowac krew pepowinowa i też chyba z tego zrezygnuje. Przykro mi, ze tematy które są dla mnie ważne , bo to mój pierwszy dzidziuś są tak traktowane przez mojego męża. Ktoś z was w ogóle zastanawia się nad tą krwią pepowinowa ?