Nie jestem na waszym forum ale poczytałam twoją historie. Ogrom nieszczęścia na ciebie spadł i niesamowicie ci współczuję. Poplakałam się czytając co się u ciebie dzieje. Póki ci starczy sił wałcz o męża, jakbym była na twoim miejscu w życiu bym się nie zgodziła na odłączenie męża, poruszyłabym niebo i ziemię żeby go jakoś ratować. My kobiety matki wbrew pozorom silne babki jesteśmy. Sama mam syna który urodził się ze zdreformowanymi stopami. Walczyłam o niego, trud,wysiłek nerwy,płacz ale efekt jest taki że syn chodzi i rozwija się normalnie. Walcz o niego jak długo dasz radę. Cuda się zdarzają i ja w to wierzę. Ściskam cię bardzo mocno i myślami jestem z tobą. Dużo siły ci życzę.