W sumie dziewczyny teraz uświadomiłam sobie ze tam wpadłam i ani be ani me o sobie (a jedyna osoba ktora mnie tu zna jest forgetmenot xD)... Także szybko nadrabiam mała wtopę i przytaczam swoją historię
Mam 28 lat, udało nam się w końcu po 12cs

Obecnie jestem w 5 tygodniu (4+5), termin z om na ok. 17 listopada.
Bardzo szybko wykrylam ciążę bo w 8 dpo wieczory coś mi w teście nie pasowało mimo ze ogólnie wygladal na negatyw, ale 9 dpo wieczorem już widac bylo cień, a ze czystym zbiegiem okoliczności akurat w tym cyklu postanowiłam ponownie zbadać proga (wcześniej badalam w tamtym roku i byl bardzo ładny), to dało mi szanse uratować ciążę, po prog 6,45 a dwa dni później 3,77 wskazywał ze moze byc zle i dlugo się nie pociesze. Poleciałam szybko do gina dostalam duphaston i Luteinę po dwa razy dziennie i kazała obserwowac bete. 7 marca beta 22,80 w poniedziałek 105, a w środę 314 i prog już 34,70, więc to był nasz mały cud ze udało nam się utrzymać

Teraz czekam na wizytę 27 marca, to będzie 6+3 więc po cichu licze ze moze jakąś szansa na serducho będzie