reklama

Listopadowe mamy 2020

reklama
Hahaha rozumiem to świetnie! Moją zmorą w dzieciństwie była choroba lokomocyjna w wersji hard. Wystarczyło, że wsiadałam do autokaru, który nawet nie ruszył i już wymiotowałam, wszelkie zielone szkoły i wycieczki to była tortura :D jeździłam miejskim autobusem do babci 10 minut i zawsze po wyjściu na przystanek - wymiocik. No naprawdę męczyło mnie to strasznie :D Dlatego teraz bardzo doceniam każdy dzień bez mdłości i wymiotów.
O tak, też miałam mocną chorobę lokomocyjną, niedobrze mi się robiło jak tylko ktoś otworzył drzwi samochodu i poczułam zapach ze środka... Teraz jest lepiej, ale i tak mnie czasem łapie, w ciąży na szczęście się nie pogorszyło, póki co.
 
U mnie maz z dzieckiem własnoręcznie robiona pizza glutenowa, a ja dojadam resztki z lodówki, bo jak patrzę na wczorajszy obiad do zjedzenia to widzę go od razu w muszli w wc[emoji848][emoji23]
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry