reklama

Listopadowe mamy 2020

A o do bólu kręgosłupa to ja w poprzedniej ciąży miałam ból kręgosłupa, ale sam doktorek powiedział, że to dlatego że dzidzią zagnieździł się na tylniej stronie macicy i uciska na nerw. Ale to było tylko w pierwszym trymestrze, potem wszystko minęło.
 
reklama
Wow, podziwiam Was, że robicie i zupę i drugie danie, które w dodatku składa się z 3 "części", które trzeba osobno przygotować! My to jednak jesteśmy makaroniarze :D
U Nas gotuję się codziennie. Jak jest zupa to zupa. Jak drugie danie to zawsze z surówka. Ja uwielbiam gotować. To mnie uspokaja. Oni uwielbiają jeść to co zrobię. No i często jest jakiś deser, placuszki, ciasto czy coś w tym stylu[emoji4]
 
Ślinka cieknie jak sie Was czyta dziewczyny [emoji16] u nas dzisiaj placki ziemniaczane z filetem z kurczaka i sosem meksykańskim były.

Co do wspomnianej choroby lokomocyjnej to niestety też coś o niej wiem, ja rezygnowałam z większości wycieczek klasowych, bo aviomarin nie bardzo pomagał a ja się strasznie męczyłam. W aucie raz lepiej raz gorzej, teraz ciężko może być bo nawet aviomarinu nie można zażyć :/
 
U Nas gotuję się codziennie. Jak jest zupa to zupa. Jak drugie danie to zawsze z surówka. Ja uwielbiam gotować. To mnie uspokaja. Oni uwielbiają jeść to co zrobię. No i często jest jakiś deser, placuszki, ciasto czy coś w tym stylu[emoji4]

Ja też bardzo lubię gotować, coraz bardziej właściwie :) ale głównie eksperymenty, bardzo lubimy próbować nowych rzeczy, składników i smaków. No ale nie mamy dzieci, więc jakieś makarony azjatyckie nie spotykają się z buntem :D
 
Ostatnio czytałam w pewnej mądrej książce, że od 2 trymestru dziecko nabiera nawyków żywieniowych matki. Tzn to jak matka odżywia się w 2 trymestrze będzie wpływało na upodobania żywieniowe jej dziecka w późniejszym okresie. Ciekawe nie? [emoji846]
Po moim widze, że tak nie działa. Mało co jadłam, mało różnorodnie, bez słodkiego, a dziecko słodkie uwielbia
 
Ślinka cieknie jak sie Was czyta dziewczyny [emoji16] u nas dzisiaj placki ziemniaczane z filetem z kurczaka i sosem meksykańskim były.

Co do wspomnianej choroby lokomocyjnej to niestety też coś o niej wiem, ja rezygnowałam z większości wycieczek klasowych, bo aviomarin nie bardzo pomagał a ja się strasznie męczyłam. W aucie raz lepiej raz gorzej, teraz ciężko może być bo nawet aviomarinu nie można zażyć :/

Aviomarin był straszny, tylko powodował otępienie a dalej było niedobrze :/
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry