reklama

Listopadowe mamy 2021

Mnie osobiście przy salach 2 osobowych wkurzało jak do jednej z dziewczyn przyjechała cała familia. Wujki, ciotki, kuzynki. Przewinęło się ze 30 osób, a ja z cyckami na wierzchu i pretensjami położnych czemu nie wietrze krocza 🙄 Odwiedziny mają jak dla mnie plusy i minusy. Wcześniej też widziałam same plusy , ale leżąc w szpitalu po stracie czułam większy komfort jak nie było pełno odwiedzających. W tym dostałam krwotoku na korytarzu i nie czułam się zażenowana jakby to było przy publice odwiedzających panów. Położne dwója się i troją, widać że dają radę.
 
reklama
Ja nadal pracuje (jutro kończę 14sty tydzien) i czasami jest ciężko a czasami spoko. Zależy od dnia. Ogólnie pracuje w domu (sa jakieś plusy tej pandemii 😋) 8 godz przed kompem ale robie dużo przerw.
Ale nie zamierzam pracować dlugo, tak wstępnie do końca maja.
 
ak się czujecie? Te które pracują - do którego tygodnia macie zamiar kontynuować pracę?

mnie się narazie pracuje całkiem dobrze - praca zdalna przy komputerze. Nie mam pojęcia ile będę pracować 💁‍♀️ Są momenty że myślę sobie ze dam rade do samego końca, a są momenty że chciałabym uciec już. Ale to pod względem psychicznym, fizycznie wszystko cacy 😁 także na razie ciągnę ten wózek 😁
 
Mnie osobiście przy salach 2 osobowych wkurzało jak do jednej z dziewczyn przyjechała cała familia. Wujki, ciotki, kuzynki. Przewinęło się ze 30 osób, a ja z cyckami na wierzchu i pretensjami położnych czemu nie wietrze krocza 🙄 Odwiedziny mają jak dla mnie plusy i minusy. Wcześniej też widziałam same plusy , ale leżąc w szpitalu po stracie czułam większy komfort jak nie było pełno odwiedzających. W tym dostałam krwotoku na korytarzu i nie czułam się zażenowana jakby to było przy publice odwiedzających panów. Położne dwója się i troją, widać że dają radę.
Z tym się zgadzam. Tzn. ja uważam, że takie typowe odwiedziny dla całej rodziny powinny być zakazane, ale bez mojego narzeczonego trudno mi sobie to wszystko wyobrazić. W Warszawie w niektórych szpitalach było tak, że można było wykupić salę jednoosobową i wtedy partner mógł być z Tobą cały czas. Ale tak było przed pandemią. Teraz nie można wykupić, bo trzymają jedynki w razie gdyby trafiła się jakaś pacjentka z covidem. Przez to jak jest poród SN, to partnera wpuszczają chyba od 4 cm rozwarcia i może zostać później 2 godziny po porodzie - i koniec. Nie widzicie się już do samego wyjścia ze szpitala. A jak jest cesarka, niezależnie czy planowana, czy nieplanowana, to partner w ogóle nie ma wstępu i dziecko może zobaczyć dopiero przy wyjściu ze szpitala :( I tego się obawiam.
 
Ja też bym chciała żeby wszystko wróciło do normy bi mój mąż po cesarce był dla mnie bardzo dużym oparciem. Ciężko to przeszłam i nawet do toalety nie mogłam dojść.. Dużo mi wtedy pomógł przy dziecku i przy mnie.. Nie wyobrażam sobie, że teraz zostanę sama..
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry