reklama

Lodóweczki 2010 na NK !!!

reklama
O ja pier... m a s a k r a Chyba bym ich tam wszystkich własnymi rękami udusiła! A jak Ty kochanie zareagowałaś albo twój mąż? Ochrzaniliście go? Mój małż to chyba dostał szału i ich tam powybijał na miejscu!
 
Moja siostra rodziła jak shingle, przez cały dzień z komentarzami że jak się za siebie nie weźmie to w życiu nie urodzi i że czas zacząć poważnie podchodzić do sprawy itd, a po całym dniu walki się okazało że ma coś takiego jak niewspółmierność porodowa (czy nie wiem jak to się dokładnie nazywa, ale chodzi o to że to jest właśnie jakiś błąd w budowie, który nie pozwala ustawić się główce prawidłowo w kanale rodnym) i ani tej ani żadnej kolejnej ciąży raczej naturalnym porodem nie zakończy. Przy cesarce lekarz oszczędził młodego, ale żeby aż tak fajnie nie było to pojechał jej po pęcherzu.

Co do tego tycia i jedzenia to Wam powiem że w pierwszej ciąży się jakoś szczególnie nie ograniczałam, jadłam wszystko i w sporych ilościach i na finał miałam niecałe 9 kg na plusie a młoda się urodziła z wagą 3650 i 56 cm długa. Teraz ze słodyczami raczej staram się nie przeginać, ale poza tym to raczej jem normalnie i w 21 tygodniu mam już do przodu 8 kg. Więc tak sobie myślę, że się można jakoś zdroworozsądkowo do tego starać się podchodzić (tzn nie wpierdzielać kilogramami czekolady czy frytek), ale tak naprawdę to sterować się niczym do końca nie da i organizm i tak zrobi co będzie chciał.
 
Moja siostra rodziła jak shingle, przez cały dzień z komentarzami że jak się za siebie nie weźmie to w życiu nie urodzi i że czas zacząć poważnie podchodzić do sprawy itd, a po całym dniu walki się okazało że ma coś takiego jak niewspółmierność porodowa (czy nie wiem jak to się dokładnie nazywa, ale chodzi o to że to jest właśnie jakiś błąd w budowie, który nie pozwala ustawić się główce prawidłowo w kanale rodnym) i ani tej ani żadnej kolejnej ciąży raczej naturalnym porodem nie zakończy. Przy cesarce lekarz oszczędził młodego, ale żeby aż tak fajnie nie było to pojechał jej po pęcherzu.

Co do tego tycia i jedzenia to Wam powiem że w pierwszej ciąży się jakoś szczególnie nie ograniczałam, jadłam wszystko i w sporych ilościach i na finał miałam niecałe 9 kg na plusie a młoda się urodziła z wagą 3650 i 56 cm długa. Teraz ze słodyczami raczej staram się nie przeginać, ale poza tym to raczej jem normalnie i w 21 tygodniu mam już do przodu 8 kg. Więc tak sobie myślę, że się można jakoś zdroworozsądkowo do tego starać się podchodzić (tzn nie wpierdzielać kilogramami czekolady czy frytek), ale tak naprawdę to sterować się niczym do końca nie da i organizm i tak zrobi co będzie chciał.

Dokładnie, bardzo często to woda zostaje w organiźmie, wiec nic na to nie poradzimy.
 
O ja pier... m a s a k r a Chyba bym ich tam wszystkich własnymi rękami udusiła! A jak Ty kochanie zareagowałaś albo twój mąż? Ochrzaniliście go? Mój małż to chyba dostał szału i ich tam powybijał na miejscu!

Po 3 dniach rodzenia żadne z nas nie miało już ochoty na kłótnie... Mam wielką nadzieję że coś się zmieniło przez te blisko 6 lat. No i nie będę rodzić w tym samym szpitalu. A żeby było śmieszniej to ja Lolka rodziłam w INSTYTUCIE MATKI I DZIECKA !
 
Po 3 dniach rodzenia żadne z nas nie miało już ochoty na kłótnie... Mam wielką nadzieję że coś się zmieniło przez te blisko 6 lat. No i nie będę rodzić w tym samym szpitalu. A żeby było śmieszniej to ja Lolka rodziłam w INSTYTUCIE MATKI I DZIECKA !

Moja lekarka zaznacza, zeby się tryzmac z daleka od wszystkich klinik i "specjalistycznych" porodówek, bo tam kazdy poród traktowany jest jak patologia i mozna być bardzo nie fajnie potraktowanym.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry