witam weekendowo kochane,
u mnie bez zmian oprocz tego,ze wczoraj poklocilam sie z mezem.Wczoraj napisalam swoj pierwszy list do Amelki,wlozylam go do kartonika,ktory dostalam ze szpitala razem ze wszystkimi rzeczami Amelki.kartonik stoi w lozeczku,ktore bylo gotowe dla mojej coreczki.Boze jakie to wszystko okropne....nie mam sily zyc...pokoik Amelki zamkniety jest na klucz i tylko ja moge tam wchodzic,siedze tam calymi godzinami i zastanawiam sie dlaczego wlasnie mnie spotkalo takie nieszczescie,co ja zrobilam takiego ze Bog musial mnie tak pokarac...w poniedzialek 2kwietnia miala urodzic sie moja coreczka,nie wiem jak ja przetrwam ten dzien.nie bede Was juz zanudzac i przypominac najciezszych chwil,ktore macie za soba.
bibiana Twoj sen dal mi nadzieje na to ze Amelka tez kiedys mi sie przysni,Dziekuje kochana.
Moj gin mowil ze wszystkie fasoleczki rona swoim tempem na poczatku a pozniej wszystko powinno sie mniej wiecej zgadzac z wymiarami dzidzi wg siatki centylowej.
Mam do Was pytanko kochane,kolezanka ktora jest w ciazy pytala mnie czy mozna jakos uniknac zatrucia ciazowego,ja niestety nie wiem ale moze Wy cos wiecie na ten temat.
Milego weekendu.
Caluski dla wszystkich fasolek.
[*]
[*]
[*] dla wszystkich Aniolkow.
[*]
[*]
[*] dla Ciebie Coreczko.