To i tak podziwiam, bo ja bez dziecka jak mieszkałam z rodzicami, marzyłam o wyprowadzce i zamieszkaniu z chłopakiem, jednak dwa (lub więcej) pokolenia w jednym domu to nie jest dobra opcja.Ciężko jest ogólni, to fakt. My non stop o budowie myślimy, ale najpierw musi narzeczony mieć na siebie przepisane, żeby zacząć działać. Ja już coraz bardziej mam dosyć mieszkania w domu rodzinnym.