Pewnie że były, ale jak widziałam że nie ma opcji żeby zjadł z butli to odpuszczałam i dawałam cycusia i jakoś z czasem się udało. Teraz walczę żeby zaczął sam zasypiać w łóżeczku a nie u mnie na rękach bo kręgosłup mi wysiada i też się muszę namęczyć. Cwaniaczek się przyzwyczaił jak był przyziebiony i go dużo nosiłam bo nie mógł spać przez zatkany nos. Dziś godzinę go usypialam i ciągle wstawał a ja ciągle go odkładałam i w końcu tak się zmęczył że zasnął. Ale jak zaczyna płakać to odpuszczam bo wtedy wiem że na pewno sam nie zaśnie. padam a tu jeszcze tyle roboty przede mnąNie było prostestow ?