U mnie brzuch raczej bez zmian, prędzej w drugą stronę - maluszek coraz bardziej uciska i się rozpycha

Całe szczęście w nocy daje spać, ale za to noc bez pobudki na siku (a właściwie kilku) to jak los na loterii! Generalnie dziś stwierdziłam, że to już lepiej nie będzie, nie dość, że zapięcie kurtki wiąże się już z konkretnym ściśnięciem brzucha, więc wolę tego nie robić, to samo wyjście gdziekolwiek jest jak wyprawa na Mount Everest

Ubrać się w te wszystkie warstwy, a potem jeszcze oblodzone chodniki i rozryta ulica do pokonania (już widzę jak jedziemy do szpitala przez te wertepy

), cieknący pod maseczką nos i przy dłuższej wyprawie skroplone powietrze na rzęsach

Także do porodu zostaje mi grzecznie siedzieć w domu, a wyjścia tylko konieczne, z chłopakiem w dodatku autem, spacerki też już chyba muszę odpuścić.