Witam,
jak to fajnie jest obudzić się bez bólu głowy po trzech dniach. Od razu zaczynam dzień kawusią, ale rozpuszczalną i z dużą dozą mleczka.
Wczoraj na szkole rodzenia ubierałam lalkę-noworodka i nasłuchałam się wykładów na omawiany niedawno przez nas temat karmienia. Pielęgniarka laktacyjna, po obejrzeniu mnie, stwierdziła, że warunki mam dobre i mały żarłok powinien sobie poradzić. Trochę się pozytywniej nastawiłam do karmienia dzięki niej. Opowiadała o wszystkim z taką pasją.
dawna_cloe - co do tych studiów nieszczęsnych to magisterkę 6 lat temu skończyłam normalnie zaraz po liceum. 5 lat filologii i obrona, a teraz wymyśliłam sobie studia doktoranckie i męczę się już trzeci rok. O tyle jest to niewygodne, że muszę dojeżdżać dwa razy w miesiącu na seminarium. Wykłady, ćwiczenia i egzaminy zaliczam hurtowo jak się umówię z wykładowcami najczęściej w czerwcu, bo mam rozliczenie roczne studiów. Zajęć ze studentami w tym roku nie wzięłam. W ubiegłym i wcześniej miałam 2 godziny w miesiącu, więc jakoś dałam radę. A co do kwietnia, to po prostu przygotowujemy takie jakby referaty na temat przebiegu postępów naszej pracy naukowej- czyli w jakim momencie pisania jest praca doktorska. Nie mam nic a nic postępów przez te wakacje i poprzedni rok, więc musiałam wepchnąć się na kwiecień z moim wystąpieniem. O ile Mania pozwoli Mamusi na "naukową pseudokarierę" to mam nadzieję, że coś napiszę do kwietnia właśnie i wreszcie uda mi się otworzyć przewód doktorski. Obrona planowa byłaby w przyszłym roku w czerwcu, ale czas pokaże jak to moje studiowanie się zakończy.
Narazie Mała jest na pierwszym miejscu i przesłoniła Mamusi cały świat!!!