Cześć dziewczyny!
jabi, ja wspólnie z mężem cieszyłam się w lutym, że zostaniemy szczęśliwymi rodzicami. Niestety … nasza radość trwała zaledwie 10 dni. Żal, ból i strach jest nie do opisania. Jest nam przede wszystkim bardzo przykro. Poroniłam w 7tyg. Ciąża była dla nas niespodzianką … i tak samo niespodziewanie, jak się zaczęła, tak samo szybko się skończyła (11-02-2007).
U mnie osobiście ból trwa nadal i chyba nigdy nie przestanie. Jedynie co się zmieniło przez ten czas to, to że nauczyłam się z tym żyć i być może się w jakiś sposób z tym pogodziłam.
Ciebie Asiu spotkała ta tragedia po raz kolejny, a ja nie wiedziałam, czy w ogóle doczekam się macierzyństwa...
Mam nadzieję, że to forum oraz kącik zadumy (do którego Ciebie gorąco namawiam) i najdzielniejsze jego dziewczyny pomogą Tobie tak samo, jak mnie. Nie ma słów, które wyrażą uczucie pustki w sercu, duszy i rodzinnym domu. Bardzo Tobie współczuję i myślami łączymy się z Tobą.
Nigdy nie zapomnę... Jedynie, co możesz zrobić, to dać sobie czas na żałobę i pogodzić się z tym ... "tak miało być".
Bóg ma Cię w swojej opiece i na pewno nie chciał abyś mocniej cierpiała... Być może dzidziuś byłby za słaby lub ciężko chory... To co się stało, ma swój wyższy powód! Nie myśl, że to kara! Nie wszystko jest takie, jakie się na początku wydaje. Jest w tym głębszy sens.
Nigdy nie wiadomo jaka czeka nas droga. Wierzę, że będzie dobrze ... dziwnie to w życiu bywa ...
Pozdrawiam
Ania