Dziękujemy za życzenia i tym spóźnialskim ale przy tym i kochanym mamusią ze szkrabkami ;-)
zytko, agawo śliczne karteczki dziś do Amadeuszka doszły ciekawe od kogo ?

a tak poważnie to chyba sie zmówiłyście z tymi żółtymi kopertami
Szykowalismy się dzis na spacer a główny cel to wysłanie karteczek dla Marcelinki i Oliwki gdzy nagle olśnienieeeeeee 5go miałam sie stawić w Urzędzie Pracy

i leeeeece na łeb na szyje (już wiadomo po kim takie chody ma Madulek


) i taka zdenerwowana weszłam tam łądnie przeprosiłam musiałąm nakłąmać że synek gorączkował i nie miałam z kim go zostawić a ta mi że dlaczego nie przedzwoniłam? No przecież nie powiem jej że dzis mnie olśniło...to wpieram że miał 40 stopni i że nie byłam w stanie mysleć jak zobaczyłąm taką gorączkę no i uwieżyła. Tylko że teraz mam donieść zaświadczenie od lekarza

i tu nagle po chwili obawy ulgaaaaaaa mamy wspaniałą pediatrę neonatolog do której chodzę z dziećmi prywatnie od kiedy Olik sie urodził, znajoma zresztą ;-) no i problem z głowy a tak było by po kuroniówce...Z powodu tego latania po całej Wrześni Oli prawie mi zasnał idąc na pieszo w pewnej chwili stop. On sie nie ruszy, zostaje tutaj i tak siedział dobre 20 minut aż moja mama nadjechała a tu następny problem...nadjechała niewiedząc o co chodzi fordem puma i jak tu wpakować do środka dwójkę dzieci mnie co prawda niską bo zaledwie 166 ale zawsze i wózek hmm co ja sie nagłowiłam....ale dało rade. Oli jechał zgięty jak muszelka Madi nie mógł się ruszyć na moich kolanach stelarz na przednim siedzeniu spacerówka wózka w bagarzniku. No i katrek nie wysłam

A teraz głowa mnie boli od tego ciągłęgo dzisiejszego myślenia, cóz zrobić przeciążyłąm sie
