Witam się dziś dość późno.
Co prawda rano zaglądnęłam, ale nikt nic nie pisał, a teraz widzę, że tuż po moim wyjściu się zaczęło ;-)
Verita, Małkus myślę, że nie ma się co sprzeczać co do podejścia w sprawie ustępowania kobietom w ciąży itp. Każda może mieć swoje zdanie, a i w państwach w których żyjemy panuje inna mentalność. Osobiście uważam, że jeśli rzeczywiście źle się czujesz z tego, czy innego powodu to wystarczy poprosić kogoś o ustąpienie i już. Dojeżdżałam do szkoły przez 8 lat. Koleżanka miała chorobę lokomocyjną i ciężko to przeżywała na początku. Nikt nigdy nie odmówił jej miejsca kiedy poprosiła. Także chyba nie jest tak źle tylko właśnie może nie ma co oczekiwać, że ktoś się domyśli, że czujemy się nie najlepiej.
A co się tyczy tego obżarstwa, mnie nigdy nie ciągnęło do słodkiego a teraz dzień bez jakiegoś ciastka to dzień stracony ;-) Chociaż ogólnie zawsze wolałam słone. Ale jakoś umiem się powstrzymać od nadmiaru takich łakoci, bo jednak obawiam się co będzie później...
Kesti nie wiem co Ci powiedzieć na temat synka, nie znam podobnego przykładu. Myślę, że jedyne co możesz zrobić to zapewniać go, że zawsze będziesz kochać go tak samo mocno, a jak już urodzisz to starać się angażować go do pomocy, żeby wiedział, że jest zarówno Tobie jak i maluszkowi potrzebny. Możesz jeszcze próbować obudzić w nim odpowiedzialność, która spoczywa na starszym bracie. Chodzi mi o to, żeby mówić mu, że będzie uczył wszystkiego, pokazywał co nowe itp. Tak sobie myślę, ale wiadomo, że życie pisze różne scenariusze.
Mój 5-letni chrześniak stał się właśnie bardzo opiekuńczy, ale zauważył też, że ja jestem teraz bardziej dla niego, bo wiem, że już niedługo tego czasu może zabraknąć. I rozczula mnie jak taki maluch co chwila pyta co robi Adaś, wczoraj nawet specjalnie dla niego robił kanapki, sam! A co będzie jak się mały urodzi to inna para kaloszy...
Poza tym umówiłam się dziś wreszcie na USG 4D :-) Na ostatni dzień miesiąca więc na wszystkich świętych, co by się rodzina nie smuciła będę puszczać filmik z mojego brzucha ;-)