Cześć:-)
Dziewczyny, cieszcie się tymi chwilami jakie pozostały wam w dwupaku.
Nie chciałam tego pisać, ba, nawet nie przyznawałam się sama przed sobą, ale chyba dopadła mnie deprecha. Kocham Mikołaja, ale to macierzyństwo nie cieszy mnie tak jak powinno. Oczy ciągle w mokrym miejscu. Mąż niby pomaga, ale brak mi czułości i jego bliskości. Czuję się jak maszyna do prania, sprzątania, gotowania, przewijania, karmienia. Nie mam siły by zadbać o siebie. Szybki prysznic, oliwka, krem na twarz. To wszystko na co mnie stać.
Po prostu jestem za stara na małe dziecko.
Takie to moje niedzielne przemyślenia.
Dziś zaliczyliśmy godzinne werandowanie, jutro powtórka z rozrywki, a we wtorek spacer:-) może i ja się lepiej poczuję. Wychodzenie tylko z workiem do śmietnika to żadna rozrywka.