Witam:-)
Edda, dzięki:-) w takim razie nadal trzymam kciuki, żeby leczenie było najkrótsze z możliwych:-)
Katia, szkoda, że u mnie takie zupki już nie przejdą. Chyba, że będę gotowała na dwa gary, bo i mąż i Maja mają wstręt do wszelkiego rodzaju jarzynowych. Jak Maja była mała to uwielbiała je, więc musiałam często gotować jarzynową, kalafiorową, rosół, pomidorową i krupnik. Dziś te dwie pierwsze mogą dla nich nie istnieć.
Ja staram się nie zabielać śmietaną, ale jogurtem. A jeśl już to pół na pół z jogurtem. Śmietany używam mało, za to jogurty w ilościach hurtowych:-)
Nocka w miarę. Maja po antybiotyku ładnie zasnęła i do rana nie miała ataku kaszlu. Mikołaj obudził się na jedzenie o północy, zjadł, walnął kupsko i zasnął. Kolejna pobudka po 4 i tu już gorzej, dwie kupki, przebieranie całego, bo zwymiotował- za dużo zjadł:-)
Maja teraz też zwymiotowała po antybiotyku porannym, pralka już chodzi.
Pralka chodzi, pomidorowa dochodzi, zaraz doprawię kuraka. Potem tylko ziemniaki obiorę, wrzucę i kuraka i ziemniaki do piekarnika i obi#d z główki:-)
Czas na kawkę:-)
I jeszcze otrzymana przed chwilą wiadomość od Sandry
Witam. Wczoraj gdy zgłosiłam się do szpitala zrobiono mi ktg i zmierzono ciśnienie po czym poszłam na badanie po ktorym stwierdził gin że porodu nie widac. Wszystko zamknięre. Ale zostawiono mnie w szpitalu bo mam za wysokie ciśnienie. Jestem a lekach a w poniedziałek zdecydują co dalej. Czyli wychodzi na to, że będę marcóweczką. Pozdrawiam Sandra82